parkrun Los Angeles.

Często chowa się pod kołdrę takie fakty, że w miejscu nadzwyczajnościami sławnym, znajduje się dodatkowo cudowny las. Anielsko wygląda, takoż szumi i pachnie, zatem stąd go nazwali. Aż się skojarzył jakiemuś posiadaczowi wizy z mieściną kalifornijską, gdzie kiepskie czasem filmy kręcą. Niechże onym będzie, aczkolwiek kudy tej osadzie u stóp Hollywood do Częstochowy i to nawet w sukurs Jasnej Góry nie przywołując. Napieramy w puszczy archanielskiej.

Mało wspomnień po niegdysiejszym poligonie tu zostało. Peace&parkrun.

Godzi się pieczołowitość organizatorów pochwalić, którzy oznaczywszy trasę starannie, przed grzechami zbłądzenia nawet taką ciamajdę jak ja uratowali. Pilot na rowerze dodatkowo prowadzi. Strzałki drogę wskazują, anieli czuwają, bydlęta klękają – tylko biegać! Tuptamy zatem z uśmiechem, ciesząc się gościnnością gospodarzy. Las kiwa drzewami z podziwem i sympatią. Posapując, ostatnie promile lata zgarniamy. Mimowolnie nasuwa się pytanie, jak tu będzie zimą? Wszak dość młodą lokalizację odwiedziliśmy, która jeszcze tej pory roku nie zaznała.

Aby odegnać pecha (13 edycja) zaordynowano przystrojenie czterolistnymi koniczynkami. Zdało egzamin.

Dystans prowadzi mijanką z nawrotką, pozwalając cieszyć się towarzystwem innych biegaczy. Trochę trzeba się wysilić, albowiem ni całkiem płasko, ni twardo nie jest. Walczymy, meta nagrodą.

Polecamy. Cuda można na tym parkrunie wytuptać.🤗

parkrun Częstochowa: check✅

1 miejsce/18:38

status Diadem parkrun: 50/45

***

Łukasz Klaś

2 thoughts on “parkrun Los Angeles.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *