parkrun Kościan.

Wielkopolska obrodziła parkrunami, zachęcając mnie do kolejnych odwiedzin tej nadobnej krainy. Przemieszczam się autostradą szybko, lecz drogo; ach, te opłaty.  Lecz gra warta świeczki…

W Kościanie park wabi urodą: rewitalizowano do perfekcji, o biegaczach nie zapominając. Trasę, biorąc pod uwagę wszystkie znane mi lokalizacje, oznakowano najstaranniej: co kilkadziesiąt (!) metrów tabliczki ze strzałkami oraz pryncypialnie: start, meta i kilometraż. Żadna ofiara losu się nie zgubi.

Dodajmy wartości przyrodnicze; mnóstwo, nawet o tej porze, ptaków i piękny drzewostan, częścią porośnięty bluszczem. Sosny przywodzą na myśl prawdziwy, luty bór. Na romantycznym mostku, modnym ostatnio zwyczajem, kłódki wiszą, pięknie o kwitnących miłościach świadcząc.

Trasa wybrana starannie: kręta, lecz szybka. Podłoże alejek stanowi zbita, gęsta, ziemista nawierzchnia; bardzo przyczepna. Sympatycznie drepta się teraz, nieolistnioną porą, widząc to z lewa, to z prawa innych biegaczy.

Spotykam wielce gościnnych gospodarzy: serdecznie witają, ciekawie o rejonie i swoich aktywnościach sportowych opowiadając. Jak zawsze, wedle mojej klątwy, trafiają się ciastka – gratulacje dla Beaty za „pięćdziesiątkę”. Zaopatrują mnie na drogę i związują przysięgą: mam wrócić i już.

Chętnie. Z przyjemnością. Na pewno.

Dziękuję Kościanowi serdecznie i pozdrawiam!!!

parkrun Kościan: check ✅

18:16/1 miejsce

status Diadem parkrun: 35/25

 

Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *