Nienudny parkrun Grudziądz.

Walentynkowo biegaliśmy w Grudziądzu, na trasie pięknie określonej przez Agnieszkę jako lasrun🙂. Wspaniałym bowiem borem dystans prowadził, a że pogoda dopisała komfortem, szurało się lekko, przyjemnie i radośnie.

Fot. Lech Wróblewski/parkrun Grudziądz.

Okoliczności pokazały, jak pojemną inicjatywą stał się parkrun. Tym razem przeżywaliśmy sympatyczność walentynkową, chwilę zadumy i ciszy na wspomnienie premiera Olszewskiego, dobroczynne zabawy z psiakami schroniskowymi (prawdziwa, rozszczekana i rozbrykana sfora) i – last but not least – manewry wojsk.

Tak! Armia z karabinami ruszyła z nami, na szczęście natychmiast przepadając w lesie, udowadniając swe kompetencje w kamuflażu. I tyle ich widzieliśmy.

Na parkrun zawsze trafiają się niespodzianki, a w Grudziądzu szczególnie.

Chwalimy organizatorów: oznaczenie trasy znakomite, gotowe na godzinę (!) przed startem. Na mecie czekali na zmęczonych lecz szczęśliwych biegaczy z małym traktamentem. Tak, serwowano ciastka. Tak, jadłem je.

A finisz nietrudno było zlokalizować: wspaniały tubowy fetował kończących zawody niczym gwiazdy, głosem znacznie wykraczającym poza rejestry operowe. Miłnia!

Dziękujemy grudziądzanom i do zobaczenia!

Fot. Lech Wróblewski/parkrun Grudziądz.

parkrun Grudziądz: check✅

1 miejsce/19:10

status Diadem parkrun: 36/26

 

Łukasz Klaś

Fot. Lech Wróblewski/parkrun Grudziądz.

 

 

2 thoughts on “Nienudny parkrun Grudziądz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *