Ja, drzewior.

Lubię wszystkie drzewa, lecz prawdziwie uwielbiam te prastare, majestatyczne. Z grubych pni zda się płynąć potężna moc witalnych sił natury. Szacunek wzbudza rozmiar nadczłowieczy, a wiek olbrzymów skłania do refleksji nad naszym czasem tu, na Ziemi. Kiedy najstarsza sosna świata kiełkowała w niemowlęctwie, w Egipcie rządzili faraonowie. Nasze sędziwe cisy i dęby Piastów pamiętają. Skarbami czytaj dalej »

Plażą.

Decydujemy się na dłuższą przechadzkę piaskiem linii brzegu, robiąc tym samym skok w bok. Zauważyliście ten ograniczający dualizm ruchu nad morzem? Plażą nie da się wędrować do przodu lub do tyłu, wybór pozostaje ograniczony: w lewo lub w prawo. Wobec oceanu stajesz twarzą w twarz i chcąc postępować, musisz skręcić na którąś rękę, albo poczekać czytaj dalej »

Na zachodzie ze zmianami.

Ukończywszy parkrun w czasie nienajgorszym rzucamy się na Pomorze Zachodnie zwiedzaniem. Wpierw atakujemy Szczecin, miasto nadobne, najbardziej morskie, sto kilometrów od Bałtyku leżące. Sól w powietrzu krąży i we włosy się wplata, skrzypienie olinowania słychać, mew tupot robrzmiewa. Jeszcze urodę Lasku Arkońskiego mamy przed oczami (a jego wzgórz w mięśniach nóg), a już do centrum czytaj dalej »

parkrun Szczecin.

Przejechawszy pół kraju docieramy do stolicy Pomorza Zachodniego, aby u ujścia Odry poprzebierać nogami. Pogoda i gościnni gospodarze witają nas mile. Dystans prowadzi przepięknym Laskiem Arkońskim, wkoło kąpieliska Arkonka, przy caffe Barkonka, na Arkonii. Wyprowadzenie parkrunu do puszczy, z dala od centrum, uważam za znakomite posunięcie. Milej się przebiera nogami wśród bujnych okoliczności przyrody, a czytaj dalej »

Urlop biegacza.

Nadzwyczaj odkrywczą myślą stwierdźmy, iż w czasie urlopu powinno się odpocząć. Relaks wszakże niejedno ma imię, a czasem to, co wydaje nam się wytchnieniem, przynosi straty. Warto i wolność od obowiązków zaplanować z głową, uwzględniając – a jakże – najistotniejszy komponent: zdrowie. Siostry i bracia szurający: urlopujmy z głową. A zatem konkretnie: na wakacjach wysypiamy czytaj dalej »

Mistrz i Małgorzata w Warszawie.

Po kilkudziesięciu latach zawitali do nas z Moskwy. Z wdziękiem rozgościli się w stolicy, indagując jej mieszkańców o życie, zwyczaje, zarobki, uczucia… Nazwano takie spotkanie „Każdy dostanie to, w co wierzy”. Teatr Powszechny zaprasza tym razem na przedstawienie z góry określone jako mocno wchodzące w interakcje z publiką. Usadzono nas wkrąg przy ogromnym stole, pełniącym czytaj dalej »

Przesilenie letnie.

Skrzypiąc, trzeszcząc i dysząc rok przewraca się na drugi bok. Zjadł, co było do zjedzenia, utuczył się urodzajem, pochłonął noce, scieplał, ofiarował złudne nadzieje, urósł według możności i rzecze: dość. Teraz panuje wyż, wszystkiego w bród, zatem ludzie, cieszcie się. A potem stopniowo pocznie wszystkiego ubywać, jeno mroku i zimna dołożą. Tymczasem gaudeamus: oto Przesilenie czytaj dalej »

parkrun Włocławek.

Wybrałem się do nobliwego miasta, cieszącego się omszałą sławą jednego z najstarszych w Polsce. Gród nad wielką Wisłą króluje Kujawom od wieków. Niezłomnie strzeże spokoju wód królowej polskich rzek, zapewniając osłonę powodziową dolnego – nomen omen – biegu Wisły. Zapora, która według niektórych krakań powinna się dawno rozlecieć, stoi, stróżując okolicy wiernie. A miasto kipi czytaj dalej »

Bardzo nudny piątek.

…i każdy rodzaj biegania, byle nie za szybki, w naturalny sposób stymuluje do rozwoju nasze ciało, nasze biegowe ciało. Słuchać w spokoju i ładzie wewnętrznych sygnałów, ot co. Nadmiar sztucznych regulacji szkodzi, gwałcąc pierwotną doskonałość naszego gatunku, wyrażoną w skłonności do przemieszczenia się. Trzeba ćwiczyć w rytmach naturalnych. Poprawiają się parametry wszystkich składowych, niemniej organizm czytaj dalej »

Letnia opowieść zimowa.

Nie da się w tych dniach, idąc na arcydzieło Szekspira, abstrahować od wszechpanującego cholernego upału; pardon – od temperatur w połowie czerwca. Oczekujemy ochłody. Przekraczając progi Narodowego, otrzymujemy wpierw wsparcie cielesne: klima działa jak należy. Później Opowieść Zimowa łagodzi i umysłu ukropy, z należytym dystansem – ale i swadą! – sztukę mistrza serwując. Marcin Hycnar czytaj dalej »