Ostatnia olimpiada.

Dla Aleksandra Krawczuka piastuję sentyment jeszcze z beztroskich czasów dzieciństwa. Profesor mieszka mianowicie w sąsiedztwie mojej szkoły podstawowej w Krakowie, słynnej tysiąclatki numer 29. Tutaj mijaliśmy się z panem ministrem kultury i sztuki, swawoląc na wzgórzu Krzemionki, sławnym odpustem Rękawka, kościołem Benedykta i starym austriackim fortem. Mama pokazawszy brzdącowi ledwo piśmiennemu postać sławną, zaszczepiła wnet ciekawość. Wnet sięgnąłem po dzieła profesora.

***

Pasją autora jest starożytność. Posiada on dwie cechy czyniące zeń mistrza w temacie: ogromną wiedzę i lekkie pióro. Czytając jego dzieła poznajemy antyk intersująco i merytorycznie zarazem. Pozycje takie jak „Poczet cesarzy rzymskich” weszły do kanonu. Kto nie zna, niech sięgnie po dorobek profesora niezwłocznie; wybór mamy ogromny.

***

W tamtych czasach sportowcy biegali i skakali w dal, rzucali dyskiem i oszczepem. Uprawiano także podnoszenie ciężarów i sporty walki: prali się po ryjach nie na żarty. Ścigano się w hipodromach na rydwanach, kwadrygach i innych. Igrzyska Olimpjskie nie były jedynymi zawodami, spotykano się regularnie w wielu miejscach. Ówczesna rywalizacja, opócz oczywistych zalet, niosła ze sobą te same zagrożenia co dzisiaj: oszustwa, politykowanie, doping ludzi i koni. Zdarzały się próby podtruwania rywali…

W „Ostatniej Olimpiadzie” niewiele miejsca poświęcono na omówienie spraw sportowych. Ot, przewija się temat wyścigów rydwanów, bardzo popularnych w tamtych czasach. Najwięcej miejsca autor poświęca na tło historyczne i społeczne przełomu epok, którego symbolem staje się zmiana religii. Starzy bogowie olimpijscy powoli ustępują przed chrześcijaństwem; proces ten nie odbywał się bezboleśnie. Zanik rywalizacji atletów wiązał się ściśle ze sprawami wiary. Trzeba oczywiście pamiętać, iż to połączenie odbywało się na poziomie głównie formalnym. Jedak prawdą też jest, iż starożytne igrzyska miały charakter religijny.

W 393 roku po Chrystusie sportowcy ostatni raz gościli w świętym kręgu. Potem Olimpia opustoszała na wieki. Jej spuścizna jednak wciąż pozostaje żywa, także na stronach książek Aleksandra Krawczuka

Łukasz Klaś

1 thought on “Ostatnia olimpiada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *