Nawrotka.

Bieganie jest proste, lecz zdążają się trasy, wymgające zawrócenia o 180*. Ten niezbyt lubiany manewr często pokonujemy w niewłaściwy sposób, tracąc siły i rytm. Nie ma problemu, jeśli organizatorzy zadbają o wygodę zawodników, wytyczając wygodny, szeroki i równomiernie zakrzywiony luk. Tutaj omówię sytuację mniej komfortową, zmuszającą do zawrócenia w miejscu, najczęściej wyznaczonym przez pachołek.

Zdaję sobie sprawę, że można taki manewr uznać za nieistotny szczegół, nie wpływający na wynik. W przypadku jednego takiego punktu na maratonie – istotnie, kwestia ma niewielki wpływ na rezultat. Jeśli jednak musimy pokonać kilka nawrotek, występuje kumulacja problemu. Jako przykład niech posłuży popularna trasa przy Centrum Olimpijskim w Warszawie. Tutaj na dystansie pięciu kilometrów składamy się przy pachołku pięć razy. A rozgrywa się tu wiele zawodów, a że jest płasko i szeroko, można niezłe czasy osiągnąć, byle na zawrotach nie tracić.

Jak zatem pokonywać nasz ostry punkt? Najważniejsze, to łagodnie zwolnić, aby nie tracić sił na gwałtowne hamowanie. Tak jest i ekonomiczniej i bezpieczniej – minimalizujemy ryzyko poślizgu, zwłaszcza w czasie deszczu. Kąt wirażu niech będzie dość ostry, bo raz, że szerokim łukiem nadrabiamy metrów, a dwa, nie zawsze znajdziemy dość miejsca po bokach. Po wytraceniu prędkości zawracamy, łagodnie startując w przeciwnym kierunku, wracając po kilkunastu krokach do właściwego tempa. Taki sposób wymaga trochę drobienia przy pachołku, co sprawi nieco problemów dryblasom. Przynajmniej raz niskopienni mają handicap!

Spokojnie zwalniając przed nawrotką zachowujemy pełną kontrolę nad biegiem, co może mieć znaczenie także w kontekście taktycznym. Jeśli ścigamy się w grupie, takie miejsce może wróżyć kłopoty. Dobrze jest zawracać, nie mając nikogo bezpośrednio przed sobą. Warto ustawić się odpowiednio do manewru już kilkadziesiąt metrów wcześniej. Albo wyprzedzamy konkurentów i droga wolna, albo puszczamy ich nieco do przodu. Lepiej stracić kilka kroków, niż szamotać się wśród chaosu. A wiele osób pokonuje zawrotkę gwałtownie hamując, chwiejąc się, a są i specjaliści wykonujący piruet w miejscu, o zwrocie przeciwnym do zakrętu (zawrotkę w lewo pokonują wirując przez prawe ramię). Warto uważać, a i poćwiczyć na treningu nie zaszkodzi.

Agrafki posiadają walor towarzyski; w końcu biegniemy po nich mijając innych zawodników twarzą w twarz. Można piątkować, zęby szczerzyć i pierś wypinać. Szybkim zawodnikom szczęścia jednak nie dają. Stąd apel do układaczy tras o umiar…

Z tym gwałtownym hamowaniem i przyspieszaniem to tak jak w życiu: pochłania energię i poślizgiem grozi. Lepiej łagodnie zwalniać i podkręcać tempo.
Niektórzy, aby dojść do takich wniosków, muszą wpierw zaliczyć solidną glebę.

***


Łukasz Klaß

2 thoughts on “Nawrotka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *