Co ciekawe…

Przesyłam moc piątki, aby nas nie zamknęli…😊

Biegamy, proszę państwa. Pora stopniowo zwiększać objętość i intensywność. Nie za wiele, z wolna, stopniowo wchodzimy na nieco wyższe obroty. Nudy nie ma. Okres budowania bazy spokojnymi treningami daje nam wiele ciekawych możliwości. Lubię patrzeć na pozytywy, znajdując je gdzie się da.

Weźmy takie treningi przełajowe. Toż to bogactwo możliwości; nie sposób się nudzić. Wpierw biorę do poprawy zbiegi. Pilnuję techniki, starannie stawiając nogi. Przy okazji z dumą wspominam przeżyte, mrożące krew w żyłach odcinki w dół. W górach czyha widmo solidnej gleby na kamieniach, na wiadukcie mostu rozjechanie przez samochód, lub – o wstydzie – przez rower. Ćwiczmy zbiegi, korzystając z okazji.
Potem – ładujemy program podbiegów; oczywiście, znów – nie za mocno. Korygujemy technikę; praca rąk się kłania. Uczymy się też utrzymywać stałą intensywność, sterując tempem. Oczami wyobraźni widzimy, jak lekko zdobędziemy za kilka miesięcy Babią Górę, albo chociaż ten cholerny most.

W terenie możemy też poćwiczyć orientację w przestrzeni. Ileż dramatów rozegrało się na zawodach z powodu zbłądzenia. Pamiętajmy, iż nie zawsze elektronika nas uratuje. Ćwiczenia z mapą zaprocentują w przyszłości. Warto popracować nad tematem właśnie teraz, gdy nie ciąży nam obowiązek skrupulatnego wykonania konkretnego treningu. Przygody gwarantowane, najlepiej w lesie i po ciemku. 😃

Alternatywą proponuję poznawanie nowych terenów do szurania. W bliższej i dalszej odległości od bazy na pewno czekają ścieżki, z którymi nasze stopy nie miały jeszcze kontaktu. Ku nowym światom, tuptacze!

***

Przetestujcie też muzykę. W tym wypadku najlepiej wybrać się na znaną trasę, bez utrudnień. Sprawdźmy, czy lepiej przebieramy nogami z Mozartem czy Metalliką. Odświeżmy stare płyty lub spróbujmy nowości. W stresującej codzienności rzadko mamy czas na spokojne słuchanie. Mniej intensywny trening nadaje się do tego idealnie.
***

Niechętnie to piszę, lecz zapobiegliwsi mogą też popróbować zakryć na nos i usta. Trzeba się liczyć z każdym zakazem, niestety. W każdej maseczce i buffie nieco inaczej się oddycha. Jeśli znajdziemy wygodną, będziemy przygotowani. Oby nie trzeba było!

Nasuwa się, niestety, ważny powód, aby biegać. Nie wiadomo, czy obostrzenia covidowe nie staną nam na przeszkodzie. Trzymam kciuki, aby nie zamknięto nas w domach. Lepiej zatem teraz działać, niż później żałować. Dlatego mam podwójną motywację do aktywności na zewnątrz. Cieszę się, iż przerwa na roztrenowanie została już na kartkach wyrwanych z kalendarza. Korzystajmy z każdej chwili!
Kolejną przesłanką jest też koniec sezonu wegetacyjnego, zapowiadający nieuchronność nadciągnięcia pory buro-burej. Oby chociaż zima dopisała! Na razie łapmy resztki zieleni, ciesząc się też kolorami jesieni. Wkrótce natura zapadnie w sen, szarością znaczony.

***
Nie dajmy się podłym nastrojom.
Biegamy.

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Co ciekawe…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *