Nudne piątki…

Nudne piątki…

…maratońsko nudne.

Tekst znaleziony w biurze zawodów OWM, gdzie odbiór pakietów trwa. Zgubiony? Zostawiony przypadkiem? Nie sądzę. Przepisałem, publikuję – bo to apel. Udostępniać można, kto wie, czy autora nie poznamy; chyba warto.

*****

W niedzielę maraton. Mój debiut. Przygotowywałem się pięć miesięcy. Jak pójdzie? Nie wiem. Z jednej strony – wielka mi rzecz, tysiące ludzi takie dystanse biega. Młodzież, starcy. Zdrowi, chorzy, niepełnosprawni. Ale to nie jest takie proste – zameldować się na mecie i cyk, życiówka. Jeszcze raz mi ktoś powie, że w debiucie na pewno życiówkę zrobię, chyba puszczę pawia. Zmieńcie płytę. Boże mój…

Jestem dobrze przygotowany. W mojej krwi krąży wysoko sprężona hemoglobina, w mięśniach kipi glikogen, serce spokojnie pulsuje, płuca dwoma miechami dostarczają do tkanek tlen. To już 16 miesięcy od rzucenia palenia, czuję oczyszczenie. Plan treningowy wykonałem niemal w całości; tylko ja wiem, ile poprzez ostanie pięć miesięcy,zasmakowałem samotności, bólu i wyrzeczeń. Godziny na wale nad Wisłą, w śniegu, deszczu, wietrze i ciemności. Dieta! Dość powiedzieć, że ja, dawniej barowy mol, przez ostatni miesiąc wypiłem dwa piwa!

Czy osiągnę zamierzony czas – 2:…0:00? [w tym miejscu tekst jest nieczytelny; na pewno chodzi o czas 2 godz 30, 40 lub 50 minut]. Jest to mało realne, będę walczył; niemniej 5 minut gorzej jakoś przełknę.

Ale 42 kilometry to potężny dystans; każdy maraton, zwłaszcza dla debiutanta, to skok w ciemność i dlatego boję się. Boję się, że zostanę tam gdzieś na trzydziestym piątym kilometrze z głową w dłoniach na poboczu, mijany przez biegnących do mety.

Dlatego potrzebuję Waszej pomocy. Otuchy. Wiary we mnie. Dla kogoś może zdawać się to śmiesznym, niemniej mi naprawdę pomaga. Chciałbym dostać dobre słowo, myśl, modlitwę, trzymanie kciuków, cokolwiek. Jeśli nie energia bezpośrednia, to sama świadomość, że jesteście ze mną bardzo mi pomoże.

Ruszę na trasę z wiarą, że nie jestem sam.

Ogniu, krocz ze mną.

3 thoughts on “Nudne piątki…

  1. Na którymś Warszawskim Adidas ustawił na trzydziestym kilometrze wielką, czarną, nadmuchiwaną bramę z napisem „Ściana”. Tak wszyscy rechotali, że z wrażenia nikt kryzysu nie dostał 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *