Biegacze opanowują góry.

Zdobywamy wielką górę Lubań, podążając zielonym szlakiem w górę, a czerwonym w dół. W sumie dystans wyniósł dwadzieścia kilometrów. Nie spotykamy żadnego turysty, byliśmy tam tylko my, para biegaczy.

Następnego dnia obozu zataczamy wielki krąg, na 25 kilometrach, po szczytach Rogaczy, Radziejowej, Złomistego, Prehyby. Po trzech godzinach widzimy wreszcie człeka naprzeciw. „Ee, to chyba z obsługi schroniska” – stwierdza Agnieszka. Za chwilę ktoś się wyłania – biegaczka. Pozdrawiamy, wymieniamy uśmiechy. Kolejny – tym razem facet – zasuwa pod górę aż miło. Kończąc wyryp przy Sewerynówce wpadamy w zgraję tuptaczy zorganizowanych. „My na obozie, a wy?”. My też. Przy wbieganiu na asfalt jeszcze jeden szura nieśmiało, a na deser w Parku Zdrojowym dwóch – no ale ci już nie na odludziu.

Nie wiem, czemu tak mało turystów wędruje. Moda na włóczenie minęła? Lecz ktoś ich godnie zastępuje.

Chcesz spotkać bratnią duszę, wybierz się w góry. Trwa pora niespecjalna, niski sezon, koniec nieudanej zimy.

A ci biegają po szczytach, graniach i dolinach.

Trening w górach ma wiele zalet. Hartuje, hemoglobinizuje, napowietrza, uzdrawia, wzmacnia, dotlenia i harmonizuje: z przyrodą i samym sobą. Pamiętajcie tylko o rozwadze i hajda!

Jeszcze raz na zachętę Wam wrzucam: trafiliśmy dziś na warunki wymarzone. Twarda warstwa starego śniegu, pokryta niewielkim świeżym opadem, dawała przyczepność znakomitą. Inne czynniki aury przemieszane wspaniałym urozmaiceniem: trochę słońca, wiatru, śniegu i chmur. Aż chce się krzyczeć z radości. Co nie znaczy, że ktoś się obijał. Nogi nam solidnie do pup włażą.

Dawajcie i Wy.

A turyści w ciepłej izbie gnuśniejąc, niech czekają na majówkę.

W górach biegacze górą.

***

Łukasz Klaś

7 thoughts on “Biegacze opanowują góry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *