Chyża Agnieszka i niepokorny Łukasz – biegi w Szczawnicy.

Jedziemy do Szczawnicy! Perła gór naszych wzywa, obiecując – jak zawsze – rozkosze dla ducha i ciała. Ferie zimowe (?) godzi się wykorzystać, opuszczając miasto dla łona natury na wysokościach. Urządzamy sobie, corocznym zwyczajem, miniobóz biegowy, aby formę hemoglobinową na stokach uklepać. Miejsce wybraliśmy (Aga) świetne; trudno piękniejszą okolicę znaleźć. Trening pod obłokami czeka.

***

Polskim tuptaczom miejscówka ta kojarzy się przede wszystkim z festiwalem Biegi w Szczawnicy. Znana i lubiana impreza odbywa się corocznie w kwietniu, oferując zróżnicowane dystanse, malownicze krajobrazem i mianem: Chyża Durbaszka, Niepokorny Mnich, Dziki Groń. Wielką Prehybę miałem przyjemność pokonać kilka lat temu. Zmieliło mnie ostro, a i dużo eksperiencji zyskałem. Teraz na tychże ścieżkach pozwiedzamy okolicę; kto wie, może kiedyś jeszcze stawimy się na starcie. Zainteresowanych odsyłam do strony w Internecie: klik

***

Liczymy wciąż, iż znajdziemy w górach odrobinę zimy. W dolinach raczej mrozu i śniegu nie dowiozą. Niechby chociaż na szczytach zaskrzypiało nam pod butami. Jeśli obejdziemy się smakiem, trudno. Biały puch na pewno spotkamy na stokach narciarskich Palenicy, lecz zapewne wyprodukowany w armatkach. Za to chłodowi nie przepuścimy; zamierzamy morsowo zanurzyć się w Dunajcu, a może i w Grajcarku. Tam zażyjemy zimna, skutkującego zdrowiem i hartem. Fale potoków, już do was wzdychamy.

Szczawnica leży w miejscu wymarzonym, na styku trzech pasm górskich: Beskidu Sądeckiego, Gorców i Pienin. Nie wiadomo, które ciekawsze. Z jednej strony wyniosły Luboń, z drugiej Prehyba i Radziejowa. Piękna widokowo trasa podąża od Rozdzieli, przez Wysoką na Palenicę. Na niskościach do szybkich treningów posłuży płaska droga brzegiem Dunajca od Czerwonego Klasztoru aż do ujścia Grajcarka. A jeszcze Trzy Korony, Jaworki, Homole… Polatamy. Polecamy wszystkie te szlaki także marszowo – nie zawiedziecie się.

***

Wyjście w góry nie potrzebuje żadnego uzasadnienia. Dla mnie – samo ich istnienie stanowi wystarczający powód. Stanąwszy pod wzniesieniem, chcę się na niego wdrapać. A bieganie zaliczam jako wyższą formę zdobywania szczytów. Nagrodę odbieramy na szczycie, uczuciem mety, która leży nad – nad.

Jakby na dowód tym wzniosłościom, trening wysokościowy daje dodatkowe zyski. Duch idzie w zgodzie z materią.

Jedziemy biegać w góry, namawiając i Was.

Zameldujemy się z tras okołoszczawnickich.

Łukasz Klaś

3 thoughts on “Chyża Agnieszka i niepokorny Łukasz – biegi w Szczawnicy.

Pozostaw odpowiedź Kasia Dudziak Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *