Nudne rytmy.

O treningu rytmowym wspominałem już uprzednio klik Chciałbym dodać jeszcze kilka szczegółów o tych bardzo wartościowych, a czasem niedocenianych jednostkach. Właśnie realizuję takie ćwiczenia, z dużą intensywnością. Czasem warto zwrócić uwagę na szczegóły, mogące przyczynić się do lepszych efektów naszych biegowych starań. Rzecz tyczy przede wszystkim przygotowań do startów na 5 i 10 kilometrów, ale i w treningu maratońskim stosuje się krótsze odcinki. Ciekaw też jestem Waszych doświadczeń.

🍀🍀🍀

Rytmy to odcinki 200-800 metrów, biegane w różnych konfiguracjach. Mają na celu wyrobienie szybkości, siły biegowej i techniki. Stąd bierze się ważna cecha takiej jednostki: stosunkowo długie przerwy między powtórzeniami. Ćwiczenie powinno być wykonywane na dużej szybkości, bazując na wysiłku anaerobowym (beztlenowym). W praktyce oznacza to odpoczynek trwający 2-4 razy dłużej niż czas poprzedzającego go biegu. Z prędkością celujemy w tempo życiówki na 1500 metrów.
Warto wdłuchać się w swój organizm, jeśli chodzi o długość przerw. Powinniśmy utrzymywać tempo powtórzeń, a ostatnie odcinki pokonać nawet szybciej. Jeśli nie dajemy rady, trzeba przerwy wydłużyć. Lecz, uwaga! Raczej więcej niż ową czterokrotność wysiłku nie warto, gdyż mięśnie ostygną, a i trening rozciągnie się ponad miarę. Jeśli pomimo długich przerw tempo nam spada, trzeba zredukować cały trening. Przerwy mają być na tyle długie, aby do kolejnego powtórzenia przystąpić zregenerowanym.

Tu dochodzimy do kolejnej ważnej kwestii: dla kogo rytmy? Dla wyczynowców i ambitnych amatorów, chcących robić postępy w startach od 800 metrów do 10 kilometrów, pozycja to obowiązkowa. Pytanie, czy polecać taki trening osobom biegającym bardziej dla zdrowia, a mniej dla wyniku? Oczywiście, zależy od konkretnego szuracza, jego chęci i możliwości. Ja zachęcałbym do spróbowania, lecz nie zupełnie początkujących. Jeśli już trochę kilometrów mamy w nogach i ćwiczymy w miarę regularnie, warto wpierw przeprowadzić test. Spróbujmy, solidnie rozgrzani, przebiec dwieście metrów w tempie wyraźnie szybszym niż nasze rekordowe na 5 km. Jeśli utrzymamy prędkość i po pokonaniu takiego odcinka nie umieramy (lub umieramy tylko troszeczkę) oznacza to, iż jesteśmy gotowi na rytmy. Na początku zaczynamy ostrożnie.

Jak wyglądają przykłady takich treningów? Klasyczny: 8-12×400/400m. Lekki: 4-8×200/200m. Mocny: 3-6x(200/200+400/400+800/800m). Łączny dystans odcinków tempowych nie powinien przekraczać 8% kilometrażu w danym mikrocyklu; czyli najczęściej sprowadza się to do jednego treningu rytmów tygodniowo.

Nie należy mylić rytmów z treningiem interwałowym na krótkich odcinkach, z krótkiki przerwami. To inna para kaloszy, stanowiąca osobny temat, choć oczywiście mający swoje zalety.

Rytmy zdecydowanie poleca się realizować na stadionie. Jeśli nie mamy dostępu do bieżni, ćwiczymy na starannie odmierzonym odcinku. Posługujemy się tylko stoperem, aby kontrolować tempo.
A co mają rytmy wspólnego z grzebieniami? Sporo! Ja, łysy Wam to mówię. Zaglądnijcie do komentarzy na fb… I pochwalcie się swoimi.
Życzę powodzenia. Biegajcie rytmy dla rozwoju formy, a efekty przyjdą.

🍀🍀🍀

Łukasz Klaś

3 thoughts on “Nudne rytmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *