Bieganie brutto.

Czynnik brutto-netto budzi u wielu osób niemiłe skojarzenia, związane z pensją. Cóż, kiedyś dojrzewa się do postawy, która każe poczekać z określeniem zarobków aż do wypłaty, nie oczekując cudów. Postępuję tak od kilku lat, zachowując więcej spokoju ducha; mało to mamy stresów? Kwestia owa pojawia się też w bieganiu. Gdzie w grę wchodzi pomiar czasu i walka o lokaty na mecie, pojawia się ten miły tandem: brutto-netto.

Czas brutto mierzymy od sygnału startu do mety. Czas netto mierzymy od przekroczenia linii startu do mety. Zatem dla zawodników ruszających z pierwszych linii różnica będzie minimalna. Im dalej od czuba ustawimy się na początku, tym rozstrzał tych dwóch wartości zwiększy się. Oczywiście, na wielu mniejszych imprezach mierzymy tylko czas brutto; jako przykład podam parkruny. Natomiast rywalizując w wielkich imprezach otrzymamy rezultat netto. Nie musimy się pchać na starcie do przodu. Organizatorzy często zastrzegają, że kolejność czołówki (zwykle 10-50 pierwszych na mecie) określa się jednak według brutto. Wszystko po to, aby uniknąć czekania, aż wszyscy ukończą wyścig; mogłoby się zdarzyć, że ktoś mocny ruszył z końca stawki… Są to kwestie istotne dla walczących o triumfy. Warto dokładnie przestudiować traktujący o tym fragment regulaminu!

Praktyczne zastosowanie takich regulacji mieliśmy na VI Biegu im. Piotra Nurowskiego w Konstancinie-Jeziornej. Dystans wynosił 10 km, czas zwyciężczyni – bo o paniach będzie mowa – 36:50.

***

Oto, jak wyglądała sytuacja. Obserwuję walkę o drugie miejsce wśród kobiet. Na finiszowej prostej Gosia dobywa ostatnich sił, kończąc jednakże kilka metrów za Martą. Podium wydaje się ustalone. Po dłuższej chwili podają wyniki wydrukiem i jednak zmiana kolejności – Gosia ma czas netto o sekundę lepszy. Lecz to nie koniec. Po konsultacji, ostatecznie okazuje się, iż czołowa dziesiątka zajmuje lokaty według czasów brutto. Uff, można się zakręcić! 🙂 Warto podkreślić, iż wszystko odbyło się na spokojnie i z klasą, bez pretensji i przewlekania regulaminów na nice.

Pech Gosi, która ostatecznie zajęła trzecie miejsce, polegał na tym, iż ustawiła się na starcie daleko od pierwszych linii. Można powiedzieć uproszczając, że ruszyła do biegu kilka sekund później.

Dziewczyny mogą mieć czasem niezręczną sytuację: walcząc o zwycięstwo dobrze byłoby ustawić się w pierwszej linii… Lecz może to budzić niezadowolenie najszybszych panów – co nam tu mdła niewiasta się pod nogami pląta! Szczęściem, kwestie te, dzięki wielkoduszności i poczuciu humoru biegaczy układają się zwykle bezproblemowo.

Co nie zmienia prośby do organizatorów: sytuujcie starty w szerokich miejscach! 🙂

***

Łukasz Klaś

Fot. Okł. masters-photo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *