Noc.

Nadeszła najciemniejsza pora roku na naszych szerokościach geograficznych. Ospale rano słońce wstaje, późno jasność czyniąc. Chcemy czy nie, mrok towarzyszy nam przez większość doby. Naturalnym odruchem doceniając światło, można jednocześnie noc polubić. Ciekawa to pani, tajemnicza, piękna i wymagająca. Panuje bezwzględnie. Zalety tej sytuacji istnieją także dla biegaczy. Nocną zmianę czas zacząć.

Korzyści z biegania po zmierzchu rysują się dosyć oczywistymi, lecz wymieńmy je, aby coś nie umknęło. Przede wszystkim spotykamy dużo mniej ludzi, a co za tym idzie, psów, wózków, hulajnóg, tchórzofretek i stad – kochanych skądinąd – dzieciaków. Takie frekwencyjne obluzowanie posiada szczególny walor w czas covida. Lepiej czują się zarówno bojący zarazków, jak i nie lubiący maseczek. Nocą miasto cichnie, a mniej spalin się z rur dobywa. Spokoju więcej wokół.

No i nocą miasto ładniej wygląda.

Powie ktoś, iż to naiwna estetyka. Dobrze! Od listopadowej burości dnia wolę barwną, industrialną noc. Te wszystkie mrugające kolorowe światełka tworzą pejzaż nienudny, grający żywo kontrastem. Kiedy pada, efekt potęguje się w zawstydzonych odbiciach kałuż. Nie wiem, jak to wygląda gdzie indziej, ale Warszawa się do mnie uśmiecha. A nogi niosą.

Opócz tego na niebiosach widać spektakl, którego nie uświadczysz latem, gdy słońce śpi płytko za horyzontami. Gwiazdy na smoliście atramentowym niebie wyglądają kosmicznie, nieziemsko; no po prostu wszechświatowo. Nawet przy łunie lamp można się zachwycić. Ostre powietrze potęguje wrażenie zanurzenia w otchłań przestrzeni.
***

Chwytajmy ten aspekt zimy, ciesząc się zmianami w rytm pór roku. Żyjemy w ciekawym miejscu. Może i tropiki mają swoje zalety, ale jakby dzień zawsze trwał od szóstej do szóstej…

Toż to nuda gorsza niż na tym blogu.

***

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Noc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *