Nasz majowy Bieg Piastów.

Nazwy w tytule użyłem nieco na wyrost, gdyż nasza wycieczka w niewielkim stopniu pokrywa się ze słynną imprezą narciarską. Niemniej sentyment zobowiązuje: trzydzieści lat temu, jako czternastolatek pokonałem 25 km na biegówkach, zajmując 572 miejsce. Nie, nie startowały 573 osoby, a ponad 1000. Ciężko się walczyło. Z radością wracam dziś z Agą na te tereny.


Zajeżdżamy na Polanę Jakuszycką, gdzie trwa gigantyczna budowa ośrodka biatlonowego. Oby skończyli jak najszybciej. Udaje nam się zaparkować bez opłaty, co w Szklarskiej Porębie daje powód do chwały.
Startujemy zielonym szlakiem; ten odcinek nosi miano Górnego Duktu Końskiej Jamy. Prowadzi szerokim, wygodnym, bitym traktem, lekko pod górę. Na Rozdrożu pod Cichą Równią dołączają niebieskie znaki, a przed nami asfaltowy podbieg.



Przyspieszamy, aby czerwonym szlakiem czmychnąć do lasu. Na grań Gór Izerskich wyprowadza nas piękna, ukorzeniona, wąska i kręta ścieżka leśna. Tutaj, przy charakterystycznej wiacie, porzucamy na chwilę oznakowania, aby zdobyć Wysoką Kopę.

Aby zdobyć najwyższy szczyt Izerów, trzeba tutaj zejść ze szlaku.



Wracamy na białą, szeroką drogę, gdzie można podziwiać panoramy tego wspaniałego pasma. Do Rozdroża Pod Kopą prowadzi bardzo długi zbieg; rozpuszczamy nogi.


Tuptamy teraz żółtym szlakiem i choć spora część prowadzi w dół, to lekko nie mamy: robi się kamieniście. Sina Droga nie na darmo nosi swe miano. Docieramy na Halę Izerską, gdzie czeka nas miła niespodzianka: schronisko Chatka Górzystów, wbrew informacjom z sieci, działa. Covid oddaje kolejne pola aktywności.



Chata Górzystów.


Po krótkim odpoczynku ruszamy na Orle. Hala Izerska to zjawiskowe miejsce, nie wiadomo, co podziwiać: rdzawą rzekę z głazowiskiem, torfowiska, łąki i młaki, malownicze mostki…

Mijamy tutaj dorodną kosodrzewinę, na wysokości ledwie 800 m npm. Może jednak panują tu warunki subalpejskie?

Izera.


Trakt leży przed nami szeroki i płaski, uatrakcyjniony dodatkowo symbolami planet Układu Słonecznego, rozmieszczonych proporcjonalnie według odległości. My nadlatujemy z głębin kosmosu, mijając kolejne głazy; wreszcie Merkury i lądujemy w gościnnym schronisku Orle. Naleśniki jagodowe i nic dodawać nie trzeba.

Orle.


***

Ostatni fragment treningu rozpoczyna się ścieżką z kamieniami konkretnych rozmiarów. Potem poruszamy się prostą, która wręcz przecina las. Osiągamy tym swoistym pasem startowym miejsce zwane samolotem, po czym ostro szuramy w dół, zamykając w Jakuszycach 25-kilometrową pętlę.



Pas startowy.


Ludzi spotykamy niewielu, pora przepiękna, polecamy! Czysta przyjemność obcowania z naturą; jagody też do niej należą.😀

***

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Nasz majowy Bieg Piastów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *