Na piątkę chotomowskie.

Kontynuując biegowe poznawanie puszcz podwarszawskich, wybraliśmy się na północ. Lasy Chotomowskie leżą pomiędzy Legionowem a Nowym Dworem Mazowieckim. Lokalizacja owa czyni ważną zaletę dla mieszkańców stolicy, umożliwiając szybki dojazd. Z naszej Białołęki to już rzut beretem: docieramy na miejsce w kilkanaście minut. Wykorzystujemy każdą okazję do wyrwania się z okowów betonu i zawiesiny smogu.


Startujemy przy jeziorku w Trzcianach, gdzie zakończymy morsowaniem. Ruszamy czerwonym szlakiem na zachód, następnie zawracamy za niebieskimi znakami w przeciwnym kierunku. Domykamy pętlę tym pierwszym duktem, kończąc szczęśliwą liczbą kilometrów: 13. Udało się nie zgubić.

Okolicę wybraliśmy malowniczą i urozmaiconą. Znaczna część naszego dystansu to leśne ścieżki; porządne, wąskie, kręte, nie jakieś tam drogi wyrębnicze. Zaznajemy też uroków polskiej wsi spokojnej i jej cudownych atrybutów: kura, koza, płot, gnojówka, krzywy rów i pianie koguta. W mieście tego nie uświadczysz.

Niebieski szlak biegnie wzdłuż torów kolejowych, co ma tę zaletę, iż mało tam domostw, a dużo przyrody i – działek do sprzedaży. Zatem kto lubi usypiać w rytm stukotu kół, niech się zainteresuje.

Las wita uroczy, ale kiedy nie jest on cudny? Przyroda rozpycha się bezczelnie: grzyby rosną na środku drogi, a kwiaty za nic mają listopadową porę, kolorami urozmaicając jesień. Liście przesuwają już barwy w kierunku zwiędłych brązów, lecz wcale nie jest ponuro. Zwalone pnie urozmaicają drogę. Biegniemy wśród bajkowości, a nogi same niosą. Wciągamy naturę przez nos, oczy i skórę.

Po tuptaniu zanurzamy się z błogością w gliniance, lecz o tym napiszę osobno.

Polecamy chotomowskie mateczniki i bezdroża z całym zapałem.


Łukasz Klaś

2 thoughts on “Na piątkę chotomowskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *