Na Babiej w szortach.

Pobytując w Krakowie, wykorzystujemy okazję na górskie eskapady. Z racji dogodnego dojazdu i honorności wszechbeskidzkiej, atakujemy Jej Wysokość Królową. Babia Góra stanowi zimą cel dość ambitny, choć wiele zależy od pogody. Dla nas okazała się łaskawą; może dlatego, że potencjalnych niebezpieczeństw nie lekceważąc, przygotowaliśmy się starannie. Przeczytajcie i nabierzcie apetytu, albowiem, po stokroć, warto!

🍀🍀🍀

Na przełęczy Krowiarki czeka nas prozaiczny, a jakże miły akcencik: wstęp do parku narodowego i parking za darmo. Z cięższymi kieszeniami ruszamy raźno czerwonym szlakiem. Puszcza reglowa w zimowej szacie prezentuje się wspaniale. Śnieg bielą oczapia chojary, a cisza cieszy uszy, czaszą nieszumu czesząc szczyty szmrecze i buczynowe. Ścieżka stromo zdobywa wysokość, powoli wypychając nas w piętro kosówki. Wychynąwszy z lasu, stajemy na Sokolicy, by z punktu widokowego podziwiać spektakularną dramę, rozgrywającą się poniżej. Znajdujemy się nad chmurami, zalegającymi doliny między górami. Po horyzont, w kierunku śląskim, ułożyła się gruba warstwa kłębów, niczym ciężka atmosfera Jowisza – czy Saturna? Zaiste, kosmicznie to wygląda. W stronę Małopolski, pierza mgły kąsają stoki Polic, zakrywając i odsłaniając granatowe bory i jasne hale. Patrzymy zauroczeni, próbując uchwycić moment fotografią, lecz tak całkiem się nie da. Trzeba tam być.

🍀🍀🍀

Wyżej dzieje się Ar- i Antar- ktyka. Słońce wspaniałomyślnie oświetla wypolerowane wiatrem gładzie, skrywając kolory i tylko biel, biel, biel. Wędrówka obłą granią prowadzi nas przez przedwierzchołki Kopy i Gówniaka, chwilami ukazując cel. Zbocze stroną słowacką opada punktami czubów choinek łagodnie, a na naszej urywa się wzrokowi. Jest spokojnie i niemal bezwietrznie; chciałoby się tak iść i iść. Jeszcze kilka hopek i stajemy na dachu Beskidów. Wyżej w Polsce da się już tylko w Tatrach. Na czubie Diablaka wszystko orzeźbione śniegiem i lodem: szlakowskaz, mur, słupki graniczne – co tylko wystaje z gruntu. Mgły krążą, lecz niedaleko: panoramy szerszej nie pokazują. Krajobraz kurczy się do najbliższego odcinka szlaku. Wznosimy herbaciany toast za Królową, poprawiamy szorty i prujemy w dół.

🍀🍀🍀
Im niżej, tym robi się cieplej. W lesie panuje zupełny spokój. Musimy zaznaczyć, że okolice schroniska, zimą, przy minimalnej frekwencji, wyglądają zdecydowanie schludniej. Po krótkim postoju puszczamy się niebieskim szlakiem, aby domknąć pętlę. Te ostatnie kilometry wiodą wygodną ścieżką, trawersującą północne zbocze Babiej Góry. Bardziej przypomina to spacerek parkową alejką, niż ujarzmianie dzikich perci.

🍀🍀🍀

Przedkładamy w górach obcowanie z przyrodą nad towarzyski rozgardiasz; dziś trafiliśmy idealnie. Przez całą wyrypę spotkaliśmy może kilkadziesiąt osób; większość przy schronisku. Na szlaku wymienialiśmy pozdrowienie, kilka słów, w ciszy podążając dalej. To lubimy.

Warunki aury wyjątkowo nam sprzyjały. Panował lekki mrozik, niepodbity wiatrem, który niemal zupełnie ucichł. Chmury ograniczały widoczność, lecz czyniąc kwestię estetyczną, nie zagrażając. Podłożem szliśmy wręcz idealnym, dziękując setkom stóp, które ubiły szlak przed nami. Lodu i głębokiego śniegu zaznaliśmy symbolicznie. Pogoda dopisała.

Zachęcamy: sprawdzajcie starannie prognozy, używając różnych źródeł. Zaprawdę, o ileż spokojniej się wędruje, będąc przygotowanym na warunki meteo. Niech Goprowcy leniuchują.

🍀🍀🍀

Wrzucam słówko o sprzęcie, wszak może on decydować o bezpieczeństwie. Oczywiście, ubraliśmy się na duży mróz, dublując wrażliwe elementy: buffy, rękawiczki, bluzy. Używaliśmy kijków, a raczki założyliśmy dopiero na zejście; przydały się pod Przełęczą Brona. Pamiętajcie jednak, że trafiliśmy na bardzo dobre warunki. Zimowych gór nie wolno lekceważyć. Jeśli wahacie się nad zabraniem jakiejś rzeczy, umieśćcie ją w plecaku, rezerwowo. Można też rozłożyć na dwie osoby w razie wątpliwości: na przykład jeśli kijki wydają się raczej niepotrzebne, pakujemy choć jedne na parę. Kierujmy się rozsądkiem, podpartym dużą dozą ostrożności.

No i nie zapominajcie o szortach – byle w komplecie ze spodniami.

🍀🍀🍀

Łukasz Klaś
więcej zdjęć w komentarzach na fb

2 thoughts on “Na Babiej w szortach.

  1. Bardzo madrze, chwali sie takie chodzenie. Jak sobie przypomne moje ostatnie wejscie na Babia… ah jak bylo zimno wtedy. Widoki zapierajace dech w piersiach. Fajna trasa choc wymagajaca.

    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *