Marita.

Pożegnaliśmy Irenę Szewińską, wielką damę polskiego i światowego sportu. Postać to posągowa, ze względu na wspaniałe wyniki sportowe, ale i znakomitą osobowość. Zdobywczyni siedmiu medali igrzysk olimpijskich do dziś pozostaje rekordzistką Polski w biegu na 400 metrów. Irenissima zachowywała się życzliwie w stosunku do wszystkich przez całe życie. Pomimo ciężkiej choroby, do końca pozostawała aktywną uczestniczką biegowych wydarzeń, jako działaczka i gość honorowy lekkoatletycznych imprez. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

Marita Koch to niemiecka lekkoatletka, rywalizująca z naszą mistrzynią na ówczesnych imprezach najwyższej rangi. Zdobyła dwa medale olimpijskie, gdyż z Montrealu wyeliminowała ją kontuzja, a z Los Angeles- bojkot; startowała na igrzyskach tylko w Moskwie. Dzierży jednak do dziś rekord świata na 400 metrów z niewiarygodnym wręcz wynikiem – 47.60. Do takich rezultatów dzisiejsze gwiazdy nawet się nie zbliżają.

 

***

 

Na wynikach Koch – podobnie jak większości enerdowskich gwiazd – cieniem kładzie się podejrzenie o doping. Jakkolwiek, pomimo wielu badań, nigdy nie złapano jej na nielegalnym wspomaganiu, istnieją mocne poszlaki, że uprawiała ten proceder. Na niektórych imprezach – na przykład igrzyskach moskiewskich – wyniki testów fałszowali też organizatorzy. Powszechne są głosy domagające się anulowania ówczesnych rekordów.

Wspaniały pojedynek naszej mistrzyni z Maritą Koch w linku poniżej.

Pojedynek mistrzyń.

 

***

 

W sporcie jak w zwierciadle odbija się nasz charakter. Bieganie nie jest najważniejszą rzeczą w życiu, niemniej warto i na tym polu hołubić właściwe postawy, pamiętając, że czynimy to nie tylko dla siebie: dzieci patrzą. Okazji trafia się mnóstwo; siejmy dobro. Nawet w drobnych kwestiach; przyjdą i istotniejsze.

– Przepraszam za ten łokieć po starcie.

– Ja też nie powinienem cię tak spychać na krawężnik.

– Gratuluję, byłaś lepsza.

– Chodźmy oklaskiwać zwycięzców, zasłużyli.

– Dziękuję za pomoc na trasie.

– Idziemy dopingować końcówkę wyścigu, doceńmy ich wysiłek i hart ducha.

– Proszę.

– Dziękuję.

– Przepraszam.

– Nie ma sprawy.

 

***

 

Na pogrzebie Ireny Szewińskiej stawiły się tłumy ludzi. Żegnali naszą mistrzynię warszawianie, Polacy, goście z całego świata. Pojawiła się też jedna szczególna osoba. Mogła się spodziewać, że będzie przez niektórych niezbyt mile widziana. Przybyła z bagażem całej swojej przeszłości, nie ukrywając się ani też obecności specjalnie nie eksponując. Przyjechała oddać hołd rywalce i koleżance. Sądzę, że Pani Irena cieszy się, że na ostatnim ziemskim wirażu towarzyszyła jej właśnie ona.

Marita.

 

2 thoughts on “Marita.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *