Biegiem ku pamięci Marka.

Odszedł Marek Maldis, wspaniały człowiek, biegacz i dziennikarz. Popularyzował sport w życiu i na antenie. Sam startował nie na żarty: ile znacie osób, które ukończyły Antarctica Marathon? On uczynił to w wieku siedemdziesięciu lat. Jako jeden z pierwszych rozwijał naszą dyscyplinę w Warszawie. Nierozłącznie związał się z wszystkimi aktywnymi na Kępie Potockiej. Był ważną postacią mojego macierzystego parkrunu, Warszawa-Żoliborz.
Wszyscy łączymy się we współczuciu i wsparciu dla jego najbliższych.

Więcej o Marku przeczytacie tutaj: klik

🍀🍀🍀

Zebraliśmy się niedzielnym rankiem, aby wspólnym szuraniem uczcić pamięć zmarłego kolegi. Ze zrozumiałych względów, nie mogło skupić się więcej osób. Lecz nic straconego! Michał, szef naszego parkrunu, obiecuje, że kiedy obostrzenia pozwolą, pobiegniemy znów. Wtedy wszyscy chętni zostaną zaproszeni. A na co dzień, każdy może przecież udać się w alejki Kępy, by powspominać Marka w tym ważnym dla niego miejscu.

🍀🍀🍀

Uważam, że czynem najlepiej czcić pamięć zmarłych. Kontynuując ich dzieła, przedłużamy ziemską pamięć o bliskich nam osobach. Pięknie współgra to z symbolicznymi wyrazami pamięci, jak choćby znicze i kwiaty, lecz jest ważniejsze. Łączy memoria i namacalny ślad człowieka. I może Marek, który gdzieś tam spogląda z góry, ucieszy się, widząc, jak ludzie dla zdrowia biegają po jego żoliborskich ścieżkach. Takie przesłanie cenił wszak za życia.

🍀🍀🍀

Poranny Żoliborz przywitał nas mgłą. Przyroda zasmuciła się wraz z biegaczami. Stopniowo przebijało się jednak słońce. Cień schował się gdzieś poza, a jasność zapanowała nad Kępą. Truchtając po śnieżnych drogach, westchnęliśmy nad losem naszego kolegi. Na koniec zapalono symboliczny znicz. Pamięć trwa, a nadzieja na kontynuację dzieła Marka jest w nas silna.

🍀🍀🍀

Łukasz Klaś

fot. Arch. Marek Maldis

6 thoughts on “Biegiem ku pamięci Marka.

  1. Cudowny facet. Otwarty umysł. Spędziliśmy razem wiele pięknych momementów, a także tygodni. Nie zapomnę tych trzech w Australii, gdzie razem biegaliśmy maraton, a potem włóczyliśmy się razem samochodem. Był też Kazachstan, wspólny pokój i godziny rozmów. Plany na Bajkał i wiele innych wypraw. Marku, bardzo Ciebie brak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *