Z wywalonym jęzorem.

Lubię poniedziałki, kiedy chłodnym rankiem można wspomnieć skwar weekendu. Kiedy dyszeliśmy jak pieski…🙂

Wybraliśmy się na Szczęśliwą 7 Mokotowską, aby na nietypowym dystansie przegnać nudę piątek. Powitało nas miłe ciepło, stopniowo zmieniające się w duży upał, który tuż przed startem ukonstytuował się w cholerny, nie do wytrzymania skwar. Powietrze drgało z gorąca nad siekierkowskimi alejkami.

W takich warunkach musimy dobrze rozłożyć siły. Łatwo powiedzieć! Kiedy zaraz po starcie widzisz oddalającą się czołówkę, w tempie nieadekwatnym do twojego planu… Gonić – krzyczy serce; kontrolować – protestuje rozum. Słońce szyderczo się uśmiecha.

Biegacze, uczestniczący w zawodach w tamtym roku, uzyskiwali w tej edycji czasy wolniejsze o ponad minutę. Niemniej – warunki wszyscy mieli takie same. Właściwy balans w panowaniu nad tempem rozgrywki znalazła Agnieszka, meldując się na mecie na drugiej pozycji. Gratulacje! Nudne Piątki znów znalazły się na pudle. Udało się też złamać trzydzieści minut. Statuetki wręcza nasz mistrzowski chodziarz, Robert Korzeniowski.


O moim starcie nie powiem nic dobrego, ograniczając się do suchości liczb: 5 miejsce/25:42. Lipa kwitnie…😀
Uroku imprezie dodaje wiadukt z Trasą Siekierkowską, skrzypiący ekranami i wabiący artystycznymi graffiti na filarach. Weź oddech stało się hasłem adekwatnym dziś.

Pochwalając organizację, polecamy za rok. Zaklinamy chmury już dziś.


***
Łukasz Klaś

2 thoughts on “Z wywalonym jęzorem.

  1. Jest taki skwar ze Was podziwiam. Ja dzis o malo nie zemdlalam po drodze na durny sor. Taxi podjechalo najblizej jak moglo ale i tak jak sie dalo ale I tak te 300 m trza było podejsc pod gore. Agnieszko gratuluje. Dzielna jestes! Pozdrawiam Was

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *