Ostatni dzwonek.

Wakacje wzięły i przyszły. Rok, przekręciwszy się przesileniem letnim na drugi bok, wysyła nam sygnał wyraźnie. Kasztany przekwitły, czereśnie tanieją. W szkołach zabrzmiał długo oczekiwany końcowy brzęczyk, zawsze miły uczniowskiemu – i nauczycielskiemu – uchu. Tego żadne obostrzenia nie zmienią. Mamy kanikułę.

Trzeba się przygotować na sezon plażowy. Do roboty! Ciało zmuszamy do wysiłku; stęknąwszy raz i drugi, udajemy się na ćwiczenia, vulgo: dziergać rzeźbę w siłce na dzielni. Wygląd fit być musi, bo społeczeństwo patrzy. Latem, to nie prawo urlopowicza, to ideologia! 😀

***
Droga postępu w tym obszarze jest niczym ścieżka prawdy: łatwa, bo prosta, trudna, bo wąska. Sposób na zbicie zbędności wagowych i ukształtowanie odpowiednich głakości korpusu mamy podany na tacy. Wystarczy naprzemiandziennie biegać i brzuszki robić. Polecany czas trwania ponad godzinę wynosi. Lecz trudność czyha za progiem: potrzebujemy systematyczności. Wspaniałego ciała za darmo nie dają. Kaloryfer nie przyjdzie do proroka, to prorok musi się wysilić do kaloryfera.😉

Damy radę.
Taki splendor wizerunkowy działa we Władku i Mielnie, w Zakopanem nie. Na Krupówkach musimy zadać szyku inaczej. W wielkim stylu wracają kraciaste koszule, wyznaczając górski fason. Taka flanela na grzbiecie wybarberyzowanego metroseksualnego samca potrafi skosić najtwardsze serca pensjonarek stojących karnie w kolejce na Giewont. Kto chciałby podkreślić indywidualny charakter gustu, może poszaleć z kolorem. Zestaw różowo-fioletowy, czy też seledynowo-bordowy wydaje się całkiem stosowny. A jeśli ktoś zaprezentuje (udowodnione zdjęciem) nefrytowo-pomarańczowe barwy Nudnych Piątków, obiecuję: ściągnę gwiazdkę z nieba.
Pamiętajmy też o breloczkach na klucze. Na plaży używamy tych z niemieckich fur; pod Tatrami zakładamy karabińczyk. Szczegóły potrafią zepsuć odpoczynek; dbajmy o drobiazgi.

To będą ciekawe wakacje, czego i Wam życzę.

***
Łukasz Klaś

8 thoughts on “Ostatni dzwonek.

  1. Może spróbujecie biegu grania Tatr kiedyś. Dacie radę bo kto jak nie Wy. Pamiętam jak kiedyś szliśmy przez Czerwone Wierchy to akurat biegali. Podziwiam ich też. Fajna sprawa. Pozdro od Kaski i Wawelskiego 😃

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *