Lubię poniedziałki.

Do wody, ludu! Wilgotność wzywa, płynność zaprasza, głębia nurtuje – naprzód.

***

Lubię poniedziałki, przynoszące – jak pierwszemu dniu przystało – nowe, obiecujące rozdania. A dziś okazja nadarza się wyjątkowa. Baseny otwierają! Dla mnie oznacza to powrót do zwyczajnego trybu pracy, którego porządek naruszył przeklęty covid. Administracyjna decyzja, uwalniająca mokrość zinstytucjonalizowaną, zbiega się z początkiem lata. A ta pora roku zaprasza wszystkich nad wody otwarte, gdzie znajdziemy chłód, orzeźwienie, regenerację i możliwość treningu. Oczywiście – róbcie wszystko z głową i bezpieczeństwem.

Taki powrót na plaże i pływalnie po przymusowym okresie karencji może być bolesny. Czy wszyscy zdołali opaleniznę i strukturę urzeźbienia ciała przygotować? 🙂 Jeśli kto zaniedbał, ostatni dzwonek pobrzmiewa. Wszak za tydzień już definitywnie ogłaszają początek tropiku; słońce, przekraczając zwrotnik, wturla się w znak raka, święty Jan wodę ochrzci, sezon startuje.

***

Zwracam też uwagę, posiłkując się zdjęciem tytułowym, iż okres morsowy, choć okrojony, trwa nadal. Niezmiennie Was zachęcam do zanurzania się w górskich potokach, a jeśli one daleko, do zażywania zimnej kąpieli nawet w wannie. To zawsze przynosi ulgę naszym biednym, zmęczonym nogom. I nie dotyczy to tylko biegaczy.

***

Pamiętajcie zawsze o bezpieczeństwie, aby głowy ratownikom nie zawracać. Co do zarazy, to liczę, iż lato wykosi tę zakałę na dobre. Tak, abyśmy mogli się w pełni rozkoszować odludnością władysławowskiej plaży i innych dzikich brzegów.

Chlup!

***

Łukasz Klaś

6 thoughts on “Lubię poniedziałki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *