Wiosna pełna pucharów.

Lubię poniedziałki. Kocham ten moment, kiedy sadowiąc się naprzeciw półki z trofeami konstatuję z zasłużoną satysfakcją bogactwo tej kolekcji. I pojawia się ta najmilsza myśl: znowu jeden przybył (a jak dwa, to już zupełny raj). Ślicznie wyglądają, takie złote, smukłe, z moim nazwiskiem. Oczywiście! Nie biegam dla pucharków, tylko dla zdrowia, relaksu, rozluźnienia, poznania nowych ludzi i miejsc, rozwoju, profilaktyki, odpocznku, inspiracji innych i zbawienia świata. Ale rozkosznie jest popatrzeć na weekendowe łupy. Także lubię poniedziałki.

A tu nagle bum, bam, zawody skasowane, nic na półce nie przybywa. Wiosnę odwołali.

Jak wielu biegaczy doświadcza takich uczuć? Zdobywanie trofeów stanowi ważną część zawodów, gdyż do rzadkości należą imprezy bez wręczania błyszczących kielichów na podium. Mamy zatem jeszcze jeden aspekt wyrwy w naszej rzeczywistości. Rozsądnych ludzi powinien skłonić do refleksji i wyciągnięcia wniosków.

Przede wszystkim, warto zapytać siebie, czy te pucharki nie zajęły zbyt ważnego miejsca w tej zabawie? Tak, jak ironicznie przedstawiłem na początku wpisu. Czy warto za tym aż tak gonić, przy okazji oszukując siebie i otoczenie, że to mało znaczące.

Popatrzmy też spokojnie na sytuację, stwarzającą okazję do oddechu od zwyczaju. Niechże jedna wiosna przejdzie bez zawodów, podiów, klasyfikacji, wyliczeń i blichtru. Umysł odpocznie, w nagrodę uświadomiwszy sobie inne korzyści z tuptania. Może okazać się, że w tym kołowrocie imprez coś jednak się zatraciło; coś, co warto znów odczuć pełną piersią.

Kiedy jesienią wrócą zawody sportowe, rywalizacja po przerwie na pewno posmakuje lepiej.

Teraz mamy poniekąd sprawdzian z naszej prawdziwej motywacji i miłości do biegania.

Dla nieprzekonanych mam dobrą wiadomość: rozkręca się bieganie wirtualne.

Warto przemyśleć.

***

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Wiosna pełna pucharów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *