Drzewko.

Historia widocznej na zdjęciach choinki wiąże się w szczególny sposób z zajmującą wiele miejsca w miom sercu babcią Bronisławą. Mama mojej mamy, pochodziła z czasów nie znających jeszcze zalewu sztucznych drzewek bożonarodzeniowych. Ludzie wtedy mieli często bliższy kontakt z przyrodą niż my. Na gałązkach wieszało się łakocie, a nie polipropenylonowe bombki.

Naście lat temu, wśród elektrycznych światełek i plastikowych gadżetów, do domu zawitała przecież malutka jodełka. Weseląc nas widokiem i zapachem, w dobrej formie przetrwała święta, ani myśląc o zrzucaniu igiełek. Babcia zapytała, czy możemy zasadzić ją na podwórku.

Nie zastanawiając się wiele i nie myśląc o pozwoleniach, wkopaliśmy choinkę na trawniku, przed oknami mieszkania. Przyjęła się i jak widzicie: wyrosła pięknie. Można jednak drzewo oddać przyrodzie – i życiu.

Kiedy przyjeżdżam na Boże Narodzenie do Krakowa, zawsze z uśmiechem witam starą znajomą. Wierzę, że babcia Bronisława gdzieś tam z góry cieszy się również.

Życzymy Wam Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Odpocznijcie wśród bliskich, objedzcie się w miarę i nie oglądajcie kejwina. Zima jeszcze przyjdzie, a wraz z nią piątki tak nudne, że polubicie poniedziałki. Śnieg przykryje i ustroi wasze choinki, te w górach i na równinach.

Drzewko babci też.

***

Łukasz Klaś

6 thoughts on “Drzewko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *