Nie ma zimy.

To źle. Klimat się ociepla, suszą grożąc. Niektórzy twierdzą, że trzeba już dzieciom poglądowo tłumaczyć, co to znaczy ulewa, chlapa, plucha, śląp. Bałwana lepi się z lukru, a parasolki służą do ochrony przed słońcem. Nawet ta późna jesień trwa taka jakaś niewydarzona. Deszczu ni ma, śniegu ni ma; z nieba spadają gwiazdy co najwyżej. Zimo przyjdź, brzydka pogodo wróć.

***

To dobrze. Umiarkowane warunki działają na populację człowieczą najkorzystniej. Droga pomiędzy skrajnościami prowadzi nas zdrowo i harmonijnie. Przynosi właściwe feng shui, wu wei, relax&wellness. Arystotelesowska ścieżka umiaru spływa na nas darem aury – dosłownie z niebios. Wdzięczność zanośmy dla losu, korzystając z uroków spokojnych listopadów i grudniów. Wodę mamy w kranach, śnieżne kule na wystawach, mróz w kriokomorach. Kałuż nie potrzebujemy, a kto tęskni za nawałnicami, niech wypada w góry lub na oceany. Voilà.

***

To bardzo źle. Dla biegaczy taki obrót spraw rysuje się fatalnie. Przede wszystkim – brakuje błota. Wszyscy miłośnicy przebierania nogami wiedzą, iż podstawą zarówno dobrego treningu, jak i startu jest uświnienie się od ryja po kopyta. O ile zakończenie szurania czyściutkim w lecie jakoś ujdzie, to już w ciemnej porze roku zwyczajnie nie wypada. Oczywiście można, zwłaszcza w górach, pokonywać potoki na wprost, omijając mosty, lecz krucha to taktyka. W przypadku zdemaskowania, miast podziwu i zalewu lajków, narażamy się na szyderę, tudzież podejrzenia o niesprawność systemów między uszami. A przecież każdy biegacz chce grać twardziela. Słodkie błoto, gdzieżeś ty?

***

To bardzo dobrze. Nadzwyczajne oszczędności przyniesie taka koniunktura za oknem. Na ogrzewanie mniejsze kwoty pójdą. Węgla, drzewa i śmiecia niewiele się spali. Przyroda odetchnie, smog zredukowan zostanie. Ileż ubrań nie zniszczymy, ileż butów. Pranie raz na tydzień wystarczy, chomikujemy wodę, chemię, urządzenia. Bilans dla każdego gospodarstwa domowego, jak i całego kraju osiągniemy dodatni. Centusie krakoskie i pyrlandzkie w euforię wpadną, a i reszta interioru z uśmiechem żyć się przyuczy.

***

Najgorsze to brak sympatycznych bałwanów. Te z telewizji się niestety nie stopią na wiosnę.

***

Najlepsze, że nic nie zaskoczy drogowców.

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Nie ma zimy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *