Na moście.

Wiele rzeczy można robić na naszym monumentalnym moście, imieniem Marii Skłodowskiej-Curie nazwanym. Przeprawa łącząca Białołękę z Bielanami służy samochodziarzom, rowerzystom, tramwajarzom, hulajnogistom, spacerowiczom i motocyklistom. Górą próbują pono puścić rurę z zawartością żywotnie treściwą, jeśli tradycyjne ściekociągi zawodzą. Swój pomysł dodają także odziani w kolorowe ciuszki szuracze.

Po moście da się bowiem także biegać.

Ostatnimi laty kontekst sportowy corocznego Biegu przez Most rozgrywa się dosyć podobnie. Atrakcyjność zawodów wystarcza do ściągnięcia uwagi kilku wyczynowców, budujących prestiż wydarzenia. Nam, ambitnym amatorom, pozostaje walka w kategoriach wiekowych; oraz, od tej edycji, o miano najszybszych białołęczan. Liczy się też czas, aczkolwiek trasa jest dosyć szybka, lecz nie idealna: trudność kumulują podbiegi na most właśnie. Startujemy i walczymy, fruwając pełzająco nad królową polskich rzek, na Bielany i nazad.

***

Budowla spajająca północne skrzydła Warszawy żegna wody Wisły, wypływające na wędrówkę ku morzu. Kończy panowanie miasta nad rzeką, oddając ją na powrót przyrodzie. Ramą spina i wieńczy chylące się nad nurtem bulwary, pomniki, kościoły, dźwigi, domy i kominy. Dalej nad falami łatwiej spotkać ptaki, drzewa, trzciny. Trafia się koń i krowa. Jest też droga na Ostrołękę.

Przepływające pod zwalistymi przęsłami korabie swobodnie nawigują przed siebie, ciesząc się otwartą tonią aż het, het daleko na mile wprzód. Kolejna przeprawa dopiero w Nowym Dworze czeka; tak to nasz most stempluje stolicę pieczęcią białołęcką.

Biegniemy, mając po jednej stronie municypia, po drugiej ostęp.

Przed sobą tylko prosty, asfaltowy szlak.

***

Specyfika Biegu przez Most polega na tym, iż wpierw trzeba nań wbiec, dalej go przebiec, potem zeń zbiec, znowu wbiec, przebiec, zbiec… Szału można dostać. Dlatego szafujemy siłami ostrożnie na płaskim odcinku, pilnując konkurencji. Agnieszka ma dodatkowo w nogach tegotygodniowe starty.

Start! Pogoda aż za dobrą się okazuje: słońce przypieka. Wiatr chłodzi, ale i spowalnia. Troszeczkę. Ta troszeczka okazuje się całkiem istotną: most (jako idea biegu) pokazuje pazury. Ciężko.

Wcale nielekko pokonuje się kolejne kilometry. Próbujemy, acz i inni próbują. W tych okolicznościach trasy wspaniale atakuje Agnieszka: 43:08 i życiówka na trasie podbiegowej. Niełatwej. Do tego trzecie miejsce w wiekówce i druga wśród białołęczanek. Brawa. Klasa, forma i za olbrzymiość formy podziwianie.

Ja nie jestem do końca zadowolony z dzisiejszego wyniku. Iskra do przyciśnięcia ciut mocniej. Podam liczby i tyle.

Czas: 36:14.

Miejsce open: 16.

Miejsce M40: 2.

Miejsce Białołęczanie: 3

A most stoi ku chwale Warszawy.

A także na pożytek nasz i całego ludu biegającego.

Łukasz Klaś

5 thoughts on “Na moście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *