Pod mostem.

Puste przestrzenie pod przęsłami mostów, wiaduktów i estakad bywają często niewykorzystane. O pomysły na Białołęce, względem przeprawy imienia Marii Skłodowskiej-Curie zapytano wpierw dzieci. 🙂

Karolinka: o, mogłoby być dużo sklepów. Najlepiej z lalkami i kredkami. Dałoby się rysować od razu na słupach od mostu, to by deszcz nie zmazał. Bo te garafitki co tam są malowane są brzydkie i mają brzydkie słowa. I żeby te sklepy były czynne w niedzielę, tylko po mszy, żeby pan ksiądz nie widział.

Wojtuś: parking, żeby mogły parkować samochody i ja helikopterem. Bo jak będę duży, będę pilotem helikoptera, bo Małgosia powiedziała, że ona się może ożenić tylko z pilotem, więc potrzebny jest parking dla mojego helikoptera, bo ja ją kocham. Ale samoloty też mogą stawać.

Dżesika: ja chcę, żeby była łąka i dużo kwiatów. Bo jak będą pod mostem, to nie napada na nie deszcz i się nie zepsują. I wtedy przyleci tam dużo ptaków, bo ja lubię ptaki, a teraz to wszędzie są kaczki. Kaczki też są fajne i mogą tam być, ale wtedy może przylecą bociany i strusie, bo są ładne.

Oliwka: ja proszę pod mostem zbudować siłownię, bo będzie bliżej, a jak idziemy na takie ćwiczenia na dworze, to mam lody, żeby mówić tacie, że mama z paniami ćwiczy. A nie plotkuje. Ale mama ubiera wtedy takie ładne i kolorowe rzeczy do sportu. Tak mam mówić, a lody są dobre.

Tymek: ja chcę odwrotnie niż Oliwka, bo żeby wybudowali siłownię polną, ale ja chodzę z tatą, nie z mamą. I mnie tata kupuje lody, jak nie będę mówił, że pije piwo z kolegami, a nie ćwiczy. Ale tata z kolegami piją to piwo jak siedzą na tych maszynach, to się liczy za siłkę. A jak nigdy nie powiem mamie, to na gwiazdkę dostanę samochodzik sterowany. Aha, i nie mówi się piwo, tylko yzotonik.

Alanek: zróbcie tam wielką budowlę klocków lego. Tylko żeby były za darmo dla grzecznych dzieci. Bo ja jestem grzeczny, a klocki są drogie. My umiemy z innymi dziećmi zbudować wszystko. I możemy zrobić tam ten rurociąg, bo ci panowie w dźwigach to nie umią. Tylko potrzebne nam są klocki. Najlepiej żółte, bo łatwiej znaleźć, jak się zgubią.

Jasio: żeby zostało po staremu. Pod mostem jest fajosko, jak się bawimy. Można się w chowanego bawić i w indianów. Nie potrzeba żadnych zabawek, tylko jak są inne dzieci to jest super. Raz to się tak długo bawiliśmy, aż mamy przyszły z latarką, ale to pies Michałka nas znalazł, a nie latarką wcale. I tam mamy dużo fajnego błota i piasku, nie tyle co w piaskownicy. A temu dużemu Alanowi to raz się zasięg pogubił i myślał, że mu się ten drogi telefon zepsuł. Dobrze mu tak, bo on ma bogatego tatę, ale jak się będzie chwalił, to nie będzie się z nami bawił. Więc pod mostem jest fajnie, chociaż są kamienie i raz się wywaliłem. Wtedy była zabawa w szpital. Niech tam zostanie tak samo. Nic nie potrzeba.

***

On jakiś dziwny jest, ten Jasio.

***

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Pod mostem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *