Łąka kwietna.

Zalogowawszy się z Agnieszką na niezasłużony urlop w miejscowości spokojnej, przymorskiej, ruszyliśmy zwiedzić okolicę. Teren rysował się dosyć standardowo; ot, domki i pensjonaty, lecz nie ociekające przesadnie kasą. Drogi pomiędzy nimi prowadzą szutrowe, czytaj: pylicowkurwne. I właśnie człapiąc takim traktem natknęliśmy się na to cudo, widoczne na zdjęciu powyżej. Kwietność łąkowa zagrała, ale jaka. Te kolory aż się uśmiechały i tańczyły wdzięcznie. Nie trzeba wielkiej wiedzy botanicznej, ni bystrości nadzwyczajnej, by skonstatować, iż ludzką ręką zasiane zostały. Niemniej naturą widnieją i pachną, ponad miejskie sztuczności się pyszniąc. Oczywiście, na co dzień kochamy róże, bratki i frezje, lecz stanąwszy wobec takiego dywanu z ryjem rozdziawionymi, od razu właściwie takie bractwo szeregujemy. Łąka górą.

Ładne kwiatki.

***

Poezja to przede wszystkim czyny. Agnieszka od zachwytów poprzez pomysł pięknie poszła za ciosem, nabywszy nasiona na barwny kobierzec. Świetna myśl. Będziemy działać i wzbogacimy dzielnicę o naszą malutką łączkę. Realizacja poczeka do sezonu wiosennego. Na razie obmyślamy najlepsze miejsce pod naszą przyrodniczą inwestycję. Trochę obawiam się, czy zasianie takiej niewielkiej radości nie wymaga czasem ton pozwoleń, dopuszczeń, ekspertyz, odpuszczeń i łapówek. Jednakże obserwując, jak łatwo i szybko powstają w sąsiedztwie nowe bloki, nabieram nadziei, że łąka kwietna nie przegra z masą betonu już na starcie…

Idea zakładania naturalnych łąk kwietnych w miastach szerzy się, powoli zastępy zwolenników zyskując. Powiadają niektórzy, że estetycznie przegrywa taka polanka z wypicowanymi rabatami deptakowymi. Nie sądzę; bardzo nie sądzę! Nie wszystko najpiękniejsze, co głośno krzyczy. Przypatrzywszy się w spokoju mniej efektownym, lecz także nadobnym roślinom, dostrzeżemy w skromnych bławatkach, makach, chabrach i kąkolach nadobność natury nadzwyczajną. I ponadto taki zagon bliższy jest dzikiej przyrodzie, jakże niedostatecznie w skupiskach betonowych spotykanej.

Siejże, się, dzika łąko kwietna.

O bzykających dostawcach miodu pomyślmy. Dokładając taki pożytek, szeroko dywersyfikujemy im źródła nektarowe. Pszczoła też człowiek. Wszyscy miód chętnie wcinają, dalejże: łąkujmy Majom i Guciom choć trochę.

Zawsze lubiłem kwiaty, a ostatnio uczucie to narasta: Agnieszka nie stroni od tego motywu ubiorem i ozdobą. Jej oczy, ozdobione płatkami rzęs, ładniejsze są od wszystkich stokrotek i niezapominajek świata.

Spójrz na mnie, łąko kwietna.

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Łąka kwietna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *