Lubię poniedziałki…

Wakacje. Nadchodzą. Widać je wszędzie. Ot, chociażby na basenie, po frekwencji. Nikt mi nie powie, że połowa dzieci nagle zachorowała. Zresztą, prawdziwa praca w Polsce kończy się w październiku. ?. Ano tak. Po wakacjach szkoły, uczelnie, kursy tyrają porządnie dwa miesiące: wrzesień i październik. To okres bez świąt, a co za tym idzie, bez długich weekendów. Wszyscy zasuwają, albo chociaż udają, albo chociaż próbują udawać, albo chociaż robią wrażenie, że próbują udawać, że zasuwają. Potem mamy już z górki i to o długim, łagodnym nachyleniu: listopadowe Wszystkich Świętych Zaduszki plus independence, grudniowe gwiazdkomikołaje, ferie, Wielkanoc i poprzez słynne majowe grilowania gładko do właściwej kanikuły dojeżdżamy. A jakby kto się uparł, to i w październiku znajdzie: Dzień Nauczyciela. A oni tacy biedni, że ojoj… Wiem, co piszę, bo sam należę, aczkolwiek aktualnie systemowi okrutnego pensum oświatowego nie podlegam. Ale trzynastkę biorę, z pieniędzy podatników. O!

Czerwcowa frekwencja na basenie kanikułą pachnie.

Zalega coś w powietrzu czerwcowym, oznajmiając kusząco: pracy stop, witaj przygodo. Chciałoby się wrócić do beztroski lat szkolnych, szczenięcych, kiedy sam gwizd lokomotywy dreszcze przyjemności wywoływał, wtłaczając w imaginację obraz rozkoszy: lasu, łąki, pola, gór, morza… Wyspania bezkarność dłuższego też na gorączkę czerwcową wpływała. I nie miało to nic wspólnego z niechęcią do szkoły, lecz: miłość do wakacji. Lipcosierpień brzmi pozytywnością niekwestionowalną!

Nadjeżdżają wakacje.

I jeszcze są Mistrzostwa w kopanej. Połowa populacji zamienia się w dzieci: 3/4 chłopa i 1/4 niewiast. Nagle wszyscy wiedzą, że Zdenek Poojebal gra w FC Koniaskodasporze.

I to dobry czas na zmiany. Naturalnie, na lepsze! ❤ Dni najdłuższe, ciepło (raczej ostatnio: wrząco), zielono i coś z tej pisklęcej beztroski promienieje z wszystkich mijanych na ulicach dziobów. Mój ryj też obojętny się nie ostaje. Roślina mnie natchnęła.

Nie, nie zioło, heretycy. Narkomani. ? Moja, najwłaśniejsza, doniczkowa, seledynowa chaty ozdoba.

Kastor. A co! Wszystkim zieleniom nadaję imiona, prawem suwerena włości: całe 32m kawalerka. Pożądaną bywa metoda w szaleństwie. Przedstawiam zatem: Lucy, Beatka, Krystyna (prezent od mamy), Arctica, Zuzanna oraz bracia Dioskurowie: Kastor i Polluks. Kocham starożytność. I właśnie: jeden z bliźniaków rozwijał się świetnie, drugi marniał. Od dwóch lat pędu nie wypuścił, traciwszy stopniowo listki, smutno odmierzające ubytek życia, niczym piasek w klepsydrze.

Aż tu nagle… A ja zwątpiłem, o pogrzebie rozmyślałem – wybacz mi Kastorze! Aczkolwiek, nieśmiało na swoje wytłumaczenie wybąkam: wody ni nawozu nie żałowałem. Nagrodą świeży, mocny, pyszniący się jędrnością wiosenną kłącz. I: impuls do zmian.

Nowy pęd Kastora – w środku. 🙂
Polluks. Trudno uwierzyć, że to bliźniak Kastora.

Nie śmiejcie się tak do końca z tych roślinek. Wiadomo, że trzeba się czasem wygadać przed kimś inteligentnym. Podobną rolę pełnią rybki. Myślicie, że akwaria to dla ozdoby? A przy kocie i psie to trochę roboty już trzeba wykonać. Prawda? A niektórzy to i urządzenia imionami obdarzają. Pralka Frania, auto Gucio, sedes Bożydar. Co sobie żałować.

Zmieniam pracę. Żegnam Pragie i Grochów, od lipca zapraszam na Inflancką. Tak czy siak, skróci mi się dojazd. I więcej snu za tym idzie, a tego nie kupisz. Regeneracja lepsza, drżyjcie życiówki biegowe!

Od 1 lipca znajdziecie mnie tu.

Poza tym czekam już niecierpliwie na debiut w ultra, lecz o tym doniosę obszerniej wkrótce.

A najważniejsza zmiana w tej pompie, rządzącej naszymi i świata losami. Nie w mózgu; można być mądrym i nieszczęśliwym. Lepiej trzymać szczęście za rękę i rozmawiać nawet z roślinkami.

Gdyby ktoś mi rok wcześniej powiedział, że złapię za rękę szczęście w garażu Urzędu Dzielnicy Ursynów, chyba bym nie uwierzył. 🙂

Bierzcie wakacje pod pachę i wprowadzajcie zmiany, nie czekając na nowy pęd z Kastora.

A wtedy szczęście przyjdzie samo.

Co nie zmienia faktu, że na końcu wygrają Niemcy. ?

Opus: M. O. Fot. J. J.

5 thoughts on “Lubię poniedziałki…

  1. Z przyjemnością czytam „nudne piątki” (z przynależnościami ).
    Świetna forma,ciekawe zdjęcia i…rodzaj poczucia humoru sprawiają,
    że czeka się na kolejny wpis ??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *