Raz czy dwa.

Minęły Walentynki; naparłszy na nas ze wszystkich stron, nie pozostawiły – nawet najbardziej zakręconym – możliwości usprawiedliwienia, że nie zauważyli. Lecz dużo mniejszym echem dźwięczy doba następna, a ważne to święto – Dzień Singla. Co prawda, do miana tego pretenduje też inna data: jedenastego listopada. Brzmi bardzo logicznie, gdyż cztery jedynki w jednym (🙂) szeregu prezentują się poważnie. Niemniej w naszym pięknym kraju świętujemy wtedy niepodległość, zatem pannami i kawalerami zajmijmy się w lutym. A jeśli wystąpi potrzeba, późną jesienią poprawimy.

Lepiej trwać, losowi czoła mężnie stawiając, solo czy w parze? – W parze! – Odrzekną miłośnicy sauny. – Solo! Odkrzykną zwolennicy wokalistyki.

Bądź tu człowieku mądry.

***

Pytam wokół; kolega po fachu, pogromca serc niewieścich z miasteczka powiatowego, poniżej 20K mieszkańców, lecz sławnego sportem i kulturą, opowiada się zdecydowanie za stadłem damsko-męskim.

– A będziesz pomagał w sprzątaniu? – Wiercę mu dziurę w brzuchu.

– Czasami – deklaruje twardo i zdecydowanie.

– A naczynia pozmywasz w sobotę?

– Nie.

– Przed meczem nie?!

– Kupię zmywarkę.

Ładny gest. Doceńmy, zwłaszcza panie. A jak się maszyna popsuje?

– To już nie ma zmiłuj – wyjaśnia kandydat na partnera roku – wszak w żyłach kobiety szemrze płyn do mycia naczyń.

Na Ludwika butelkowozielonego! Poetycko to ujął. O formie tylko mówię, gdyż rzecz jasna szowinista, szowinista. Oburzające.

– Lecz pozwolisz jej biegać? – Próbuję ratować sytuację.

– Jak w domu będzie lśniło…

Czy któraś z Was zainteresowana? 😁

***

To wcale niełatwo dobrać stadło po zainteresowaniach. Trzymajmy się chwilowo tego biegania, przyczepiając się do treningów. Zgoda i satysfakcja ze wspólnego tuptania wydaje się niemożliwa do osiągnięcia! Załóżmy, iż obydwoje prezentują ten sam poziom. Uwzględniając konstrukcję ćwiczeń, rzecz rysuje się idealnie. Lecz ona wśród kobiet większe sukcesy odnosi. On ginie w jej blasku, może nawet cierpi. Cierpi! Nie ściemniajmy… A jak on szybszy, to lepiej się im tupta? Gdzie tam! Czekając wciąż na nią, mruczy pod nosem i nie przyjdzie mu do łba, iż powinien choćby sztućce umyć. A jeśli posiada zmywarkę, kurze obetrzeć. Natomiast kiedy w parce niewiasta żwawiej przebiera nogami, to po każdym weekendzie rozwodem pachnie. Jedynym ratunkiem dla samca pozostaje ustąpić pola i przejść na mocniejsze tematy, czy ja wiem? Akwarystykę lub modelarstwo kolejowe. Jak się ma syna, łatwiej teściowej wytłumaczyć.

Lecz czyż nie lepiej tuptać razem spokojnie, za rączki się dzierżąc, na czas nie patrząc, grzybów po drodze wypatrując? Owszem, polecamy, dopóki jedno gdzieś się na podium, choćby i kartegorii wiekowej, nie załapie. I koniec ze slow joggingiem. 🙂

Kwestia par biegowych corocznie lokuje się w centrum zainteresowania przy zawodach walentynkowych. Zgoła sportowa ambicja poniosła zwycięzców w Parku Skaryszewskim: zgłosili się parą, mimo iż obydwoje w osobnych stadłach żyją. Regulamin pozwolił. Ciekawe, co powiedzą ich współmałżonkowie, bo nagroda to romantyczna wycieczka we dwoje – imienna!

Czasami single mniej dylematów mają.

Legendą obrosło, ile związków zakończyło się na słynnym Rzeźniku, gdzie trzeba biec razem. Warto przed startem się dwa (🙂) razy zastanowić.

No, ale na mecie w Cisnej wycieczek nie rozdają.

Biegajcie ze swoimi Walentynkami cały rok.

🙂

Łukasz Klaś

5 thoughts on “Raz czy dwa.

  1. Nie da się tego nadgryźć,ani rozgryźć.
    Może zdjęcie odnosi się do kwestii „ On ginie w jej blasku,może nawet cierpi.(…).A jak on szybszy,to lepiej się im tupta?”

    Znam parę biegaczy, która się wzajemnie motywuje i tak niech zostanie.
    👏🥇🏆

Pozostaw odpowiedź Wandal Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *