Biała dama.

Nadeszła i trwa pora roku niespecjalną ciesząca się u nas atencją. Wszyscy znają i sobaczą jej cechy ponure. A przecież owa piękna pani przynosi nam atrakcje i sercomiodne cuda; potrzeba tylko rozejrzeć się wokoło. Dalejże!

Nie tylko wiosenny, do przesady przesłodzony maj oferuje piękno, geniuszem ludzkim utrwalone. Odciska swoje estetyczności mroźna dama w muzyce: od Vivaldiego począwszy, na „Terminal frost” Pink Floydów kończąc. To latem trwa sezon ogórkowy w operach i filharmoniach…

A malarstwo? Wymieńmy chociażby Pietera Bruegla Starszego i arcydzieło “Myśliwi na śniegu”, pejzaże van Gogha, Szyszkina, Turnera. Pędzle wirtuozerii nie kręcą się tylko przy tej ukwiatkowanej przekupce wiośnie.

Odbija się mocnym znakiem pierwszy kwartał w teatrze i kinie. Chcecie mocnego akcentu? Namawiam na „Nienawistną ósemkę” Quentina Tarantino; wieje chłodem nie na żarty. O literaturze to szkoda i rozpisywać się: życia nie starczy, aby wszystkie mroźności od „Odysei północy” do „Terroru” przeczytać.

Niemniej nie samą sztuką człowiek żyje. Omówmy wpierw potrzeby prozaiczne, a przecież fundamentalne: żarcie i picie. (Chędożenie pomijamy, młodzież tylko czyha). Gdzie trzymamy pokarm? W lodówce. Co kochamy wcinać? Lody. Czym popijamy? Wódką zmrożoną lub różnymi kolami mocno schłodzonymi. Prask.

Lecz najistotniejszymi głosimy nasze zamiłowania i pasje. Pięknie się układa, kiedy one elitarnością, ekstremalizmem i snobowaniem pachną. Proszę bardzo: na wyżynach nauk spotkamy astronomię; kiedy najdogodniej skarby niebios obserwować? Nocami najdłuższymi i najciemniejszymi. W lecie po zmroku jest jaśniej, słońce czai się płycej za horyzontem. W sportach narciarstwo uważa się za super exclusive: nie darmo Bond szusował. Morsowanie, zarezerwowane dla – och – najtwardszych również nie w lipcu uskuteczniamy.

A w pogodzie jakież emocje się kryją. Żadną inną porą roku meteorologia tak wspaniale się nie plącze i jąka. Ostatnimi laty wieszczą już od listopada co dwa tygodnie nadejście katastrofalnej fali mrozów, a te coś nie chcą nadciągnąć. Aktualnie prognozy zaserwowały nam kalambur przesmakowity: w najbliższych dniach aurę w Europie ukształtują wyż Angela i niż Donald. To wcale nie jest fake, możecie sprawdzić.

Zwracam uwagę, iż niskie temperatury pozwalają mocniej szyku zadać, modnymi i dobranymi szatami błyskając: wszak im więcej musimy na siebie włożyć, tym szersze pole do popisu. Obecnie fasonem królują futra z włókien roślinnych.

Poza tym w styczniu wykazujemy największą energię do życia, zmian i rozwoju. Spoglądając na noworoczne postanowienia można śmiało dojść do wniosku, iż uderza wtedy w okolicę jakaś tajemnicza moc. Trwa zwykle dwa tygodnie, chyba, że się mylę?

Wreszcie wspomnijmy o bieganiu; to pora wymarzona dla rasowych szuraczy. Człek się mniej poci, podłoże staje się przyrządem do treningu stabilizacji i siły, na alejkach parkowych i ścieżkach leśnych luźniej. Wszelkie niepowodzenia gładko kwitujemy hasłem: okres przygotowawczy, a każde ukończone zawody przynoszą 50% więcej satysfakcji i chwały. Raj.

Cieszmy się chwilą i radośnie wystawiajmy buzie na siekący marznący deszczyk. Tego latem nie będzie.

Udał się założony slalom: nie użyłem jednego słowa. Jakiego?

⛄⛄⛄❄❄❄🌨🌨🌨

Łukasz Klaś

 

6 thoughts on “Biała dama.

Pozostaw odpowiedź Łukasz Klaś Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *