Beton.

Beton niejedno ma imię. Wbrew pozorom, pojęcie to ukrywa za szarą, brzydką nazwą bogactwo odniesień. Spotyka się go twardym, tępym, ciężkim, samotnym, smutnym ale i frapującym, figlarnym, pomocnym, historycznym… Otacza nas, ludzi ery technicznej, kładąc się pod stopy, zamykając horyzont, wisząc nad głowami. Nie da się od niego uciec; stwierdziwszy nieuchronność tego faktu, spróbujmy się z nim zaprzyjaźnić.

Dla wielu biegaczy kwestia owa dosyć prosto się przedstawia, radykalnie dzieląc przekonania: rozróżniają biegunowo miłośników i wrogów asfaltu. Chciałoby się rzec: betonofilów i betonofobów. Wady i zalety szurania po wygodnych szosach, alejkach i chodnikach rysują się raczej wyraźnie, wręcz – bezdyskusyjnie. Biegamy tam szybciej, komfortowiej; lecz na naturalnych miękkościach podłoża – polnych czy leśnych ścieżkach – tupta się zdrowiej dla stawów i mięśni. I zdecydowanie lepiej wpisuje się to w romantykę szlachetnego długodystansowca, influencerującego natura-stajla, a gardzącego betonem.

A potem przychodzi zima wyrównując wszystko; nolens volens sportowe harpagany i piewcy przyrody szurają po śniegu.

A ja? Przeklętym na wieki; wielbiąc naturę, lasy, ptaki, gwiazdy, mchy i paprocie,, zaprzedałem duszę asfaltowemu czartu. Korzystam wstydliwie z dobrodziejstw polnych duktów, szybkości na betonie w weekendy szukając. Rzygizm i totalność. Wstyd.

***

Miękkie tworzywo, dające się dowolnie uformować, a potem twardniejące w kamień, posiada interesującą i nieco zagadkową historię. Jakiś rodzaj tej techniki budowlanej znali już starożytni Rzymianie, lecz później uległa ona zapomniemiu, by powrócić w czasach nowożytnych. Nie znamy dokładnie składu tamtej mieszanki, chociaż wiemy, że była inna niż ta powszechnie używana dzisiaj. Mamy też przed nosem budowlę skonstruowaną z użyciem dawnej receptury…

W samym środku Rzymu stoi najlepiej zachowana i jedyna czynna do dziś świątynia starożytności: Panteon. Nie jest podobna do innych miejsc kultu tamtych czasów; frapuje wieloma zagadkami konstrukcyjnymi, imponuje ogromną kopułą wieńczącą monumentny budynek. W środku sklepienia znajduje się okrągły otwór – Oculus – a wpadającą przezeń deszczówkę dokładnie zbiera specjalnie wyprofilowana posadzka. Dziwne.

Kopuła Panteonu zbudowana jest z betonu.

***

Po latach połączno twarde z twardszym i powstała nowa forma: żelbeton. Onegdaj odwiedziliśmy miejsce, skupiające historyczne ruiny symbolizujące wręcz wykorzystanie tego materiału. Panie i panowie, witamy w Wilczym Szańcu.

Również i dzisiaj to odludzie – wokół lasy i jesiora. Okolicę zamieszkuje więcej nietoperzy niż ludzi. Obszar pokryty pozostałościami bunkrów kwatery głównej Hitlera sprawia niesamowite wrażenie. Nasuwają się nieodparcie przemyślenia o historii, szaleństwie i potędze, która obróciła się – dosłownie i w przenośni – w gruzy. Zdjęcia nie do końca oddają klimat Wolfsschanze. Nam atmosferę niesamowitości spotęgował zapadający zimowy zmierzch oraz posezonowa pustka. Patrząc na ogromne konstrukcje dosłownie dotyka się historii, po plecach przelatuje dreszcz. Wokół morze betonu…

Miejsce zamachu na Hitlera. Gdyby pewna teczka stała metr bliżej…

Duchy führera i pułkownika Stauffenberga nie ukazały nam się jednak, ale nie przejrzeliśmy jeszcze wszystkich fotografii. Warto się tam wybrać, aby oglądnąć wszystko na własne oczy. Bilety po 15 złotych.

***

Zakończmy weselej, da się. Wszak wszyscy – zwłaszcza mniejsi i więksi chłopcy – lubią sympatyczną ciężarówkę z obracającą się gruszką, pomalowaną w optymistyczne pasy. A w środku miesza się wiadomo co. Nie taki beton straszny, jak go malują. Olewajmy beton polityczny, westchnijmy na wspomnienie spiskowców 20 lipca i biegajmy po asfalcie – byle z umiarem. A kiedy trzeba ruszajmy z fantazją, z kopyta, z trzaskaniem bicza, pokrzykując: poszły konie po betonie!!!

Łukasz Klaś

 

4 thoughts on “Beton.

  1. Byłam w Wilczym szańcu, przerażające. Tam jest strasznie, choć wiem, że to niestety cześc histori. Fajnie to opisałeś i zakończenie jakieś takie optymistyczne. 🙂

  2. Nienawidzę betonu i betonowania. Teraz nasza Huta jest zabetonowana. Coraz wiecej nowoczesnych apartamentowcow zabiera nam zieleń, która niegdyś zewszad nas otaczała. Koszmar.

    Bardzo ciekawy post!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *