Ona.

Ona, maratonka. Ale taka doświadczona, ciesząca się już kilkanaście razy na mecie królewskiego dystansu. On świeżynka, ledwo jedno doczłapanie 42,195 zaliczył; niedawno jeszcze dziewica. Dogłębnie winno się zadumać przed, czy zaufać, powierzyć całe wielomiesięczne znoje przygotowań i odbić razem z portu. Ot, taki spacerek, 26 mil, na którym jednakowyż niejeden tandem wspólność utracił.

Rien ne va plus.

Start.

To skądinąd zgrabnie i wypada randką do kina się wybrać, błogo i pożytecznie relaksować. Acz wygodą odrobinkę jednak pachnie; rzekną różni – spróbować w znojniejszym przedmiocie stadło cementować. Mieszkanie posprzątać, zakupy zrobić, rodzinę wzajem poznać.

Maraton przebiec.

Nadciągnęła przecież chwila gęsta, trudna – acz zrozumiała – kiedy musieli zwolnić. Posypały się kolory z ust jego, dobrze, że pod nosem mruczone, a jeszcze ktoś z boku dobrotliwie podtrzymuje na duchu: dasz radę. Spazm sytuacyjny miłości własnej przy zębach zaciśniętych, bo przecież sportowiec i artysta w sobie zakochany. Potem ona ratuje, przyspiesza, goni i dzielność sprawuje. Chmura rozgoniona, fala złowroga ucichła, pospołu czynią naprzód. Hart i piękność jej, nie jego.

Fot. KJS Foto

Proste okazuje się samemu coś zrealizować, siłami dysponując, gdzie wszystkie karty w ręku: czym lichy ja kruszec, czy srebro tkwi we mnie? Jako podano, tak i odebrano. Najciężej wesprzeć innego człowieka, a uczuciem darzonego paskudnie trudno. Kiedy ona słabsza, nie duchem, lecz ciałem, zwyczajnie niewiasta kruchsza. I wytężasz wszystkie moce, do bogów skowycząc, aby część choć drobna mocy do tamtego ciała się przelała. I pilnujesz, aby proporcją zachęta i przyostrzenie, nieodpuszczanie szło, pewności mieć nie mogąc, zali właściwie dozujesz. Jeśli egzystuje na tym świecie jakaś energia nienazwana, a działająca, to w takich kondycjach właśnie się ujawia. Hermesie chyżonogi, niech mnie pali, skręca, turbuje, zgniata cierpienie; nie ją! Ciągniesz wolą całą, duszę wypluwając. I nie masz pewności, że działa. A przecież w zakamarkach cienia swojej małości wiesz, że ona też nie tylko dla siebie, bo ciebie zawieść nie chce. Splątana więź: znaczący test. Dobry.

Potem już staje się pięknie, świetlano, dobrze. Zakończone, mniejsza, jak.

Ważne, że razem.

 

Łukasz Klaś

7 thoughts on “Ona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *