Lubię Lublin.

Pojechaliśmy na Mistrzostwa Polski Masters (+35🙂) rywalizować na piątkę… Nudno nie było.

Przez cały tydzień trwały modlitwy i zaklęcia o ochłodzenie. Ten, kto planuje ważny start, a widzi za oknem spiekotę, wie, o co chodzi. Prognozy zapowiadały na niedzielę opady i zachmurzenie, lecz ileż to razy naukowa meteorologia zawodziła? Po sobotnim zwiedzaniu Lublina, kładąc się do łóżek, nasłuchiwaliśmy, czy krople nie zaczną dźwięczeć za oknem. Wpadając w objęcia Morfeusza, zarejestrowaliśmy pierwsze, nieśmiałe kap, kap, kap… W nocy upusty niebiańskie otwarły się hojniej i rano świat wyglądał rześko. Wzbudziła się w nas nieśmiała nadzieja.

Miejscowy stadion lekkoatletyczny położony jest w prawdziwym zagłębiu sportowym. Błękitny owal tartanu sąsiaduje z torem żużlowym, stadionem piłkarskim, pływalnią – znać, że miasto zdrowym ruchem tętni.

Nasze prośby zostały wysłuchane aż nadto: startowaliśmy w padającym deszczu, depcąc po kałużach. Mokro na rozgrzewce, mokro w butach i skarpetach. W tych okolicznościach Agnieszka uzyskała bardzo dobry rezultat: 20:48 – co dało piątą lokatę w kategorii. Ja zająłem… piąte miejsce, 18:08. Nudne Piątki – same piątki.🤚

Zawody zorganizowano wzorowo; lubimy gościnny Lublin. 🙂




***

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Lubię Lublin.

  1. Nawet piąte miejsce świetne, gratuluję Wam. Ja w piekarniku siedzę. Dobrze że Wasze modlitwy o deszcz wysłuchane.

    Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie z Krakowa, a wirtualnie z Wysokiej 🙂 tyle mojego co se na zdjęcia popatrzę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *