Korona zup, waza wirus.

-Lubię poniedziałki – oświadczyłem, wychodząc z lokalu na deptak szczawnicki. – Doświadczam prymitywnego, lecz w pełni akceptowanego zadowolenia z życia.

Takim nastrojem – fatalnym z punktu widzenia filozofii i potrzeby naprawy świata – skutkuje obżarcie się we właściwym miejscu odpowiednim wywarem. Spotkała mnie przyjemność kulinarna w polecanym miejscu. Jak wiadomo nie od dziś, rekomendacja pocztą pantoflową działa lepiej niż reklama, rozprzestrzeniając się po sieci jak wirus. A że to mało ambitne? Kicham na to w zgięcie łokcia.

Zapraszam pod siekierki.

W niepozornych budyneczkach kryją się często prawdziwe skarbnice, potrafiące skraść nasze serca – i żołądki. Zdarzają się chwile, kiedy nachodzą człeka wątpliwości: który narząd ważniejszy? Ten lokalik to ledwo okryta altanka, doklejona do większego domostwa. W środku rozsiadamy się dosyć wygodnie i otrzymawszy od miłej obsługi menu, natrafiamy od razu na zupy. Mamy do wyboru jedną lub dwie, w cenie bardzo przystępnej. Na początku nie wzbudza to zaufania, lecz ryzyko finansowe niewielkie, decyzja zapada. Coś tam zamawia się jeszcze dookoła, lecz uwaga koncentruje się na oczekiwaniu wywaru. Po kilku chwilach podają – uwaga – w wazie! Moja dusza rozpływa się w czułym wspomnieniu dawnych stołówek – świata, który zaginął. Taka waza z nieodłączną chochelką podnosi smak zawartości od razu, przed pierwszym siorbnięciem nawet. Ma foi! Na ileż to osób przeznaczona porcja? I tutaj następuje clou programu: to tylko dla mnie. Czyżby raj?

Po skosztowaniu entuzjazm – ba, zachwyt – wzrasta. Zupa smakuje wybornie. Dowarzywiona, doprawiona, wsad miękki w sam raz – wcinamy. Spoglądam w głębię przepastnego naczynia, zastanawiając się, jak rozciągnąć żołądek.

Dostaliście kiedyś trzy porcje wybornej zupy za 8 zł? A lokal znajduje się w centrum znanego uzdrowiska. Nie przypuszczałem, iż takie zjawiska się zdarzają.

Każdego dnia nową przyjemność proponują. I stała się rzecz w moim życiu ważna: zrobiłem Koronę Zup. Na całość składa się pięć klejnotów: pomidorowa, jarzynowa, grochówka, kapuśniak i krupnik. Mam przeczucie, graniczące z pewnością, iż inne gatunki równie doskonale się prezentują. Namawiam na moją odpowiedzialność i ryzyko.

Obiady Domowe „Pod Siekierkami” znajdziecie przy centralnym skrzyżowaniu Szczawnicy; trafić łatwo. Uwaga, otwarte tylko od 12 do 17. Nie podają alkoholu.

Lepiej tylko moja Agnieszka i rodzice gotują.

Warto pojechać do Szczawnicy na obóz biegowy.

***

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Korona zup, waza wirus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *