Kobieta machająca nogami. Ibsen.

Na początku wprowadzono – czy intencjonalnie – element dezorientacji, pisząc, iż inscenizacja Heddy Gabler traktuje o kobiecie uwikłanej w drobnomieszczańskie zatęchłości. Tymczasem sztuka ledwo tyka takich kwestii, skupiając się, mistrzowskim dialogiem Ibsena w interpretacji Kuby Kowalskiego, na psychologicznym portrecie wartej siebie grupki. Mistrz Henrik wirtuozersko rzecz prowadzi, żonglując naszymi sympatiami względem postaci dramatu. Każdy z nas gdzieś tam choć skrawek siebie odnajduje.

Warsztat aktorski pochwalam z ukontentowaniem: cała szóstka wykonała dobrą robotę, zgodnie współpracując. Delikatną uwagę zostawiam tylko dla odtwórczyni głównej roli, kreującą ekspresyjność Heddy chwilami zbyt natarczywie. Wdzięk i uroda mają swoje prawa na scenie, lecz – na młot Thora! – ileż można wić się i wierzgać nogami na fortepianie! Jeśli zaś tak zamyślił reżyser, wówczas, odszczekawszy, muszę przeprosić piękną Wiktorię, a źdźbło w oku wypomnieć Kubie Kowalskiemu.

Teatry warszawskie przyzwyczajają nas ostatnio do scenografii stałej, ustawiajac na scenie coś do siedzenia i coś do picia. Miłym dodatkiem okazał się efektownie wykorzystany wazon (dzban!) z kwiatami.

Natomiast znakomicie uzupełniła dramat muzyka; fortepian bynajmniej służył tylko jako podest do machania kończynami. Radosław Duda (nomen omen) odegrał swoją (nomen omen) rolę pianisty z wielkim wyczuciem, okraszając przedstawienie pierwszorzędnym tłem dźwiękowym. Świetnie spisał się także w roli – powiedzmy – rekwizytu.

Reasumują otrzymaliśmy dawkę bardzo dobrego teatru. Na kameralnej scenie przy Wierzbowej wieczór minął przyjemnie i pożytecznie. Odniosłem wrażenie, iż aktorzy również włożyli do swej pracy pasję, otrzymawszy od nas dużą porcję braw.

Zasłużonych.

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Kobieta machająca nogami. Ibsen.

Pozostaw odpowiedź Jorek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *