Kicanie pod górkę.

W taki upał trudno zmusić się do biegania, a jeszcze dodając górki? Hopki, wzgórza, wzniesienia, stromości, jary, zbocza, pochyłości! Pot zrasza czoła, lecz trzeba, trzeba; przecież nie robimy tego dla przyjemności. ☺

Górski Bieg Zająca dał nam popalić. Początek trasy narysowano z zacięciem artystycznym, odwzorowując charakterystyczny kształt głowy szaraka; uszy prowadziły w dół.

Potem pod górkę wiodła nas kostka brukowa, powodująca mimowolne szczękokłapanie. Pętlę powtórz i dopiero na płaśń. Szczęśliwie udało się języka nie przygryźć. A z nieba cały czas emisja dobroci od naszej gwiazdy dziennej. Znój lucyperski. Dobrze, iż organizatorzy stanęli na wysokości zadania, odpowiednio nawodnienie i schłodzenie wodne serwując. Brawa należą się także wolontariuszom.

Jak się okazało, burza, zdewastowawszy część trasy, wymusiła zmianę przebiegu tejże. Niestety, nie wszystko dało się na czas dopiąć w nowych warunkach, skutkiem czego grupa zawodników nadłożyła 3 kilometry dystansu. Najbardziej poszkodowana była Sylwia Retmaniak, która przewodziła stawce pań do feralnego miejsca zawrotki-widma. Nieszczęśni zawodnicy dostali nagrody pocieszenia, lecz smutek pozostał.

W takich okolicznościach klimatycznych wspaniale walczyła Agnieszka, zwyciężając w kategorii open kobiet! Piękny bieg i potwierdzenie obecności w czołówce. Ja odpowiednio dołożyłem 1 miejsce m40 (5 open).

Dziękujemy Wszystkim spotkanym za piękny, choć trudny bieg.

Do zobaczenia.

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Kicanie pod górkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *