Kaka.

Stefan Szczepłek „Deyna, Legia i tamte czasy”

Nie przepadam za biografiami sportowców. Uważam, iż większość z tych książek nic nie wnosi, bazując na sensacyjkach i wścibstwie, uwielbianych przez tłum. Nikomu nie chce się weryfikować pikantnych dykteryjek, a brukowce dobrze przędą. A już, powszechne dziś, spisywanie kolei życia dwudziestoletnich herosów trąci grubą przesadą. To tak, jakby gówniarzowi benefis urządzać. Istnieją jednakże postaci, którym słowo po zakończeniu kariery się należy. Patrząc na dosyć niebanalne życie Kazimierza Deyny, w kontekście wielkiej popularności piłki kopanej w Polsce, przyznaję: ta biografia ma sens. Przeczytałem z zainteresowaniem.

Autor, wzięty dziennikarz sportowy Stefan Szczepłek, poprowadził narrację spokojnie, nie epatując skandalami. Opisuje koleje losu jednego z najlepszych polskich piłkarzy w historii, rzetelnie przytaczając fakty i źródła. Tam, gdzie informacje wzbudzają wątpliwości, wyraźnie to zaznacza. Unika też, powszechnego w tzw. dziennikarstwie sportowym, patosu i wyolbrzymiania wagi sytuacji. Exemplum: Deyna miał dziewięcioro rodzeństwa, co w latach pięćdziesiątych sytuowało rodzinę robotniczą w trudnej sytuacji. Autor nie pisze jednak o ubóstwie i bohaterstwie – ojciec pracował, matka zajmowała się domem, żyli skromnie, lecz bez skrajności. Takich przypadków w biografii jest więcej, a przecież w życiu piłkarskim Kaki afer i zawirowań nie brakowało. Dziennikarz nie szuka jednakże skandali na siłę. Plus.

Książka pozwala poznać piłkę i w ogóle realia czasów siermiężnych, z peerelowskimi absurdami – ale i ciekawym klimatem. Sporo dowiadujemy się o funkcjonowaniu PZPN, Legii, reprezentacji Polski. Otrzymujemy porcję zdjęć, grafik i ciekawostek w sam raz. Przytoczę jedną – kiedy drużyna narodowa otrzymała wreszcie porządne stroje Adidasa, na białych koszulkach widniały… czerwone orzełki. Wtedy nikt nie zwrócił na to uwagi, dziś takie niuanse śledzą miliony oczu w internecie. Może i dobrze się stało, bo jeszcze te czerwone orzełki spodobałyby się któremuś z ówczesnych prominentnych decydentów.

Stajemy oko w oko z Deyną, jako człowiekiem, który miał w życiu jedną pasję i cel: grać w piłkę nożną. A że robił to wirtuozersko, stał się postacią historyczną. Murale i pomniki pięknie o tym świadczą. Trzeba powiedzieć, że pod koniec życia trochę się pogubił. Na ile spowodowało taką sytuację natura introwertyka, na ile niezrozumienie otoczenia? Zginął tragicznie, w wieku 42 lat. Ta pozycja jest także dobrym hołdem jego pamięci.

Kaka zajmuje szczególne miejsce w pamięci kibiców warszawskich, gdzie w barwach Legii spędził prawie całą karierę. Autor lekko wypomina władzom stołecznego klubu zbyt małe zainteresowani postacią Deyny. Fani wiedzą swoje. Dziełko pozwala to lepiej zrozumieć. Dla nich, jak i dla pasjonatów piłkarskich, książkę rekomenduję jako obowiązkową. Dla innych czytelników też przejdzie bezboleśnie, napisana spokojnie, czyta się przyjemnie. Warto poświęcić tych kilka chwil.

Deyna specjalizował się w podkręconych strzałach, zwanych rogalami. To jego mistrzowska pieczęć.

„Prawda przemawia przez usta dzieci” – mając to na uwadze, zadumajmy się z uśmiechem, słysząc buńczuczne zawołanie małych kibiców:

„Deyna Kazimierz! Nie rusz Kazika, bo zginiesz!”

***

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Kaka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *