Ka cfaj.

Środowym wieczorem wystartowaliśmy w trzecim już biegu z cyklu Korona Himalajów i Karakorum. Po tytule możecie się zorientować, o jaką górę chodzi. Tak żartobliwie nazywają ją nasi wspinacze, z sympatii do zachodnich sąsiadów. 😀


Fot. Citos von Grodno.


Fot. Citos von Grodno.
Fot. Citos von Grodno.

A same zawody smakowały wybornie: wszystko jak za dobrych czasów. Nie spodziewałem się, że impreza na sto osób może sprawić mi tyle radości. Atmosfera była doskonała. Trochę nas pokropiło, co tam.


Przed startem wręczono nagrody za dwa poprzednie biegi, rozgrywane jeszcze w reżimach. Trochę trofeów przybyło.

A później ścigaliśmy się w mocnej stawce. Aga finiszowała druga, notując znakomity rezultat: 20:54. Ja zająłem ulubione, czwarte miejsce, z wynikiem takim se – 17:47. Walczymy dalej🙂🙂🙂

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Ka cfaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *