Ja, drzewior.

Lubię wszystkie drzewa, lecz prawdziwie uwielbiam te prastare, majestatyczne. Z grubych pni zda się płynąć potężna moc witalnych sił natury. Szacunek wzbudza rozmiar nadczłowieczy, a wiek olbrzymów skłania do refleksji nad naszym czasem tu, na Ziemi. Kiedy najstarsza sosna świata kiełkowała w niemowlęctwie, w Egipcie rządzili faraonowie. Nasze sędziwe cisy i dęby Piastów pamiętają. Skarbami macierzy zwać je trzeba, albowiem oprócz myśli górnolotnych kryją dla nauki tajemnice, zamknięte w słojach kolejnych. Że możemy je zniszczyć w kilka chwil, nie świadczy o przewadze. Nas też da się zgnieść palcem.

Ja, drzewior, czuję pokorę wobec prastarców. Ich konary i pnie niosą otuchę, podkreślając wartość powolnego, a stałego wzrostu. Mówią: spoczniesz pod korzeniami prochem, a my trwać będziemy. Tu, na wyspie Wolin, w puszczach i borach wszędzie.

I ja, drzewior, chodzę i podziwiam.

Jodłowanie.
Wielka lipa.
Sos nowy.
Pan buk.
Uświerkłem.
Zdębiałem.

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Ja, drzewior.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *