IV faza.

Czas przepatrzeć buty! Sezon startowy zbliża się wielkimi krokami; przynajmniej mamy taką nadzieję. Odkładając troski o sprawy nie mieszczące się w naszych wpływach, lepiej zająć się strefami możliwymi do poprawy. Ja zaczynam czwartą część makrocyklu treningowego. To ostatni odcinek – zatem najważniejszy. Powoli całość zmierza ku celom: wyścigom z innymi biegaczami i walce o życiówki. Buty na stopy i zaczynam końcowe sześć tygodni zmagań z własnymi słabościami.

🍀🍀🍀

Na początku tego okresu wykonuję jeszcze mocne treningi, pokonując stosunkowo dużo kilometrów. Stopniowo nastąpi zmniejszenie dawek, aby przygotować organizm do startów. Szczyt formy powinien przypaść na koniec kwietnia. Czy będzie wtedy możliwość startów? Bogowie wiedzą! Cóż, zadziałam bacznie obserwując aktualną sytuację sanitarno-epidemiologiczną. Jak to ładnie brzmi; oby nie było potrzebne. Covidzie, won!!!

🍀🍀🍀

W czwartej fazie mocne treningi zawierają interwały i biegi progowe, urozmaicone z lekka rytmami. Do tego dochodzą – czy też: powinny dochodzić – starty w zawodach. Oczywiście, zamiast bezpośredniej rywalizacji można samemu pokonać dany dystans „ na maksa”, lecz to jednak nie to samo. Szukając pozytywów stwierdźmy, iż można się lepiej na treningach skupić. Ha, cóż poradzić. Szczególną uwagę przykładam do biegów progowych, albowiem ich nie lubię.

Wysiłek progowy określa granicę intensywności, przy której kwas mlekowy nie może być całkowicie zlikwidowany przez organizm – i zaczyna go przybywać. Powoduje to znaczne osłabienie możliwości utrzymania tempa. Bieg z taką prędkością przyzwaczaja ciało do większego zużycia energii, dając nadzieję na podniesienie tego progu. Istnieją dwie szkoły, jeśli chodzi o przygotowanie formy na 5 km. Jedna mówi, iż najdłuższy odcinek tempowy to 2000 metrów. Druga pozwala na dłuższe biegi progowe w okresie przygotowawczym. Staram się łączyć obydwa trendy, ćwicząc z przewagą tych krótszych.

Tempo progowe oscyluje pomiędzy tym z życiówki na 10 km, a półmaratonem. Klasyczne treningi to: 4×2 km (przerwa 1 min), 3×3 (przerwa 2 min) 7×1,5 km, etc. Daje to spory wysiłek, gdy pokonujemy w sumie dystans około 10 km w tempie niewiele wolniejszym od rekordu. Wymaga to pewnej siły mentalnej i chłodnej głowy. Należy pilnować, aby z szybkością nie przesadzić.

🍀🍀🍀

Stopniowo intensywność nieco się zmniejszy, dając miejsce na bezpośrdenie przygotowanie startowe. Oby było do czego się przygotowywać.

Trzymam kciuki za wszystkich biegaczy.

🍀🍀🍀

Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *