Gruz.

Powieść Jakuba Żulczyka „Czarne słońce” przenosi nas w świat politycznej fikcji, proponując scenariusz możliwy, ale czy prawdopodobny? Akcję umiejscowiono bardzo konkretnie, mianowicie: w Polsce. Czas również da się dość dokładnie określić; zostawiwszy niewielki margines błędu, zakładamy, iż bohaterowie działają w roku 2027. Wiele aspektów opisanej rzeczywistości pokrywa się z naszą. Można tutaj – zwłasza mieszkając w Warszawie – bezpośrednio sprawdzić, co autor raportuje, a co wymyśla.

🍀🍀🍀

Książka przesycona jest brutalnością, okrucieństwem i makabrą. Odradzam lekturę osobom bardzo wrażliwym. Od pierwszych do ostatnich stron czytelnikowi towarzyszą morderstwa, gwałty, tortury i wulgarny, prostacki język. Główny bohater to obłąkany szaleniec, który zabija, wykorzystuje seksualnie i masakruje nie tylko wrogów, ale i swoich. Czy dzięki takim środkom autor osiągnął jakieś wyższe cele, każdy musi ocenić sam, jeśli dotrwa do ostatniej strony.

🍀🍀🍀

Nie znoszę wojny polsko-polskiej i staram się na swym blogu stronić od polityki. Widzę kłótnie i propagandę w internecie, nie dostrzegając w tym wielkiego sensu. Nikt tu nikogo do niczego nie przekona, rosną tylko podziały. Mam oczywiście swoje poglądy, ale „zaangażowaną” politycznie sztukę przyjmuję z pozycji obserwatora. Tak też przestudiowałem książkę Żulczyka – z ciekawością, lecz bez większych emocji. A twórca niezbyt sili się na obiektywizm, często akcentując swoje sympatie.
🍀🍀🍀

Przygody Gruza – to pseudonim narratora – zbytnio wykraczają poza margines prawdopodobieństwa. Autor wyraźnie umiejscowia swoje poglądy, opisując wrogie siły w sposób wręcz karykaturalny. Być może ma w tym jakiś szerszy cel, którego jednak nie widać zbyt wyraźnie. Oczywiście, przedstawianie zła, które może nadejść, ma sens, ku przestrodze. Sposób zawarty w „Czarnym słońcu” mnie jednak zbytnio nie przekonuje.

Świat na kartach powieści wygląda po części normalnie, po części apokaliptycznie i ta mieszanka nie wypada przekonująco. A kiedy fabuła nabiera cech, powiedzmy, metafizycznych, wszystko miesza się w zupełną dowolność. Ów misz-masz zaczyna po prostu nużyć; no chyba, że ktoś lubi przemoc. Próba może i ciekawa, lecz chyba nie starczyło pomysłu.

Trafiają się w tym zamieszaniu nieliczne smaczki. Ot, przykład: istnieje w powieści banknot o nominale 1000 euro, z portretem osoby elity politycznej kontynentu… Zgadnijcie, czyim?*
Książki ani nie polecam, ani do niej nie zniechęcam. Przeczytajcie uważnie recenzję jeszcze raz i dokonajcie wyboru, czy po nią sięgnąć. Pono inne pozycje Jakuba Żulczyka wypadają lepiej.
🍀🍀🍀

Łukasz Klaś

*odpowiedź zamieszczę w komentarzu na fb

4 thoughts on “Gruz.

  1. Ja też z daleka od polityki. To co sie ostatnio dzieje w kraju… Az strach komentować… Lepiej uciec w góry. Ale recenzja fajna i ciekawa. U mnie na półce juz stosik czeka na przeczytanie. Polecam Kacpra Ryxa, niesamowicie intryguje, zwlaszcza Krakowian

    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *