Grań Karkonoszy.

Wybraliśmy się pod Łabski Szczyt, aby poszukać grani Karkonoszy i poprzez Szrenicę zleźć na dół. Pogoda sprzyjała nam od rana, stopniowo rozrzedzając chmury nad górami. Słońce objęło w panowanie nieboskłon, a widoczność pozwalała cieszyć się rozległymi panoramami. Zobaczyliśmy w oddali nawet Babią Górę.
Podchodzimy żółtym szlakiem do schroniska Pod Łabskim Szczytem, z rzadka podbiegając, gdy stromość mniejsza. Na hali rozwiewają się nasze nadzieje, gdyż droga na grań zamknięta. Wybieramy się zatem pod Wielki Szyszak, dokąd można. Niespodziewanie odcinek ten okazuje się bardzo nieprzyjemny podłożem: korzenie, strumienie, kamienie, wertepy i wąsko. Maszerujemy, wyjątkowo tylko truchtając. Na rozdrożach zastajemy kolejne dukty zaszlabanione, z powodu cietrzewi i lawin. Szanujemy przyrodę i popieramy rozwagę w górach, acz nasuwa się pytanie: czy jest sens utrzymywać szlak otwarty przez trzy miesiące w roku? Humory poprawiają nam piękne widoki. Droga z powrotem pod Łabski mija szybciej. Szczyt ten nosi miano od źródeł Łaby, zlokalizowanych po czeskiej stronie.
Kierujemy się na Szrenicę i – o bogowie łaskawi! – wreszcie dane nam wyjść na grań. Krajobrazy oglądamy pyszne, po obu stronach stoków. Po drodze cieszymy się całkiem solidnymi porcjami śniegu. Gdzieniegdzie ta zima porządnie jednak zadziałała. Aż się zastanawiam, czy w Karkonoszach zdarza się białemu puchowi lato przetrwać?

Polecamy kuchnię w schronisku Na Szrenicy – tanio i smacznie. Zbieg z hali wzdłuż Kamieńczyka obfituje w, nomen omen, kamienie. Zęby można wybić i język odgryźć.
Znowu nam kilometraż się zrobił i przewyższenie zacne wpadło: 1700 na pętli. Polecamy, jest pięknie.

Skałki w zieleni.
Podejście pod schronisko i Łabski.
Tu jeszcze znośnie.
Schronisko pod Łabskim Szczytem.
Widok na Szklarską.
Szlak się psuje😀
Kamienne niewygody.


Śnieżne Kotły.
W dali Królewna Śnieżka.
Czujnie przez lodowiec.🙂



Ten śnieg może jeszcze poleżeć.
Wielki Szyszak.
Zamknięte, zamknięte, wszędzie zamknięte!
Wiszący lodowczyk; dobra: żlebik😀
Śnieżny trawers.
Świnki – skałki pod Szrenicą.
Bardzo lubię ten przygaszony zielony kolor, który kamienie zawdzięczają porostom.
Szrenica.
Schronisko na Hali Szrenickiej.

***
Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *