Główny start sezonu.

Zaprawdę, powiadam Wam: ci, którzy nie wyznaczyli sobie głównego biegu roku, szczęśliwi przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni będą, w spokoju ducha błogosławionym człapaniem się ciesząc.

Tako rzecze mędrzec, świątobliwie dni swoje w pustelni na zboczach Monte Piontki przeżywający.

Prawda bije ze słów jego.

Zacnym procederem znajdujemy jasne zdefiniowanie kalendarza startów, pomagające trwać nam w reżimku treningowym, dostosowanym do dat imprez. Bardzo często spory kawał czasu – kwartał, półrocze, nawet cały sezon – determinują nam jedne, najważniejsze zawody. Przygotowanie do nich motywuje, lecz stawia także przed nami pewne niebezpieczeństwa…

Wroga należy dobrze poznać, zatem wpierw wymieniwszy czyhające zasadzki, spróbujemy potem znaleźć na nie antidota. Uda się, ufajmy.

Taki jeden, wielki cel zawłaszcza nam kawał czasu. Podkreślam w tym miejscu: im dłuższy dystans, tym czynnik ten zachodzi wyraźniej. Piątkę czy dyszkę powtórzymy mocno już po tygodniu; z maratonem gorzej, a ultra to już w ogóle wycina kilka miesięcy z kalendarza. Jeżeli wybieramy konkretne zawody, to czeka nas rok przerwy. A w popularniejszych imprezach, gdzie losują, pozostaje modlitwa o łut szczęścia. Na poprawkę UTMB niektórzy kilka lat czekają.

Stąd rodzi się stres. Głowę określamy jako najważniejszą w szuraniu, zatem faktor to potężny, znaczeniem wytrenowanym mięśniom i płucom nie ustępujący. Nerwy potrafią zżerać przy przygotowywaniach, o starcie nie wspominając, a eskalacja następuje w wypadku klęski. Skutki ponosi biegacz i – często Bogu ducha winne – otoczenie, ze wskazaniem na najbliższe. Zatem uwagę zwracajcie nie tylko na swój kalendarz… 😄

Podobnie sprawy się mają z przygotowaniem motorycznym. Musimy – niestety – zdawać sobie sprawę, że trenując do górskiego ultra, raczej życiówki na piątkę nie poprawimy. Zbyt wesoło by było. Słyszałem onegdaj rozmowę trenera z zawodniczką: wybieraj – maraton albo ultra! Im wyższy poziom, tym specjalizacja wyraźniejsza.

Skrupulatna realizacja planu ograniczy nam też starty w innych zawodach; im mocniej skoncentrujemy się na swojej robocie, tym lepiej. Osoby towarzyskie może to uwierać nie na żarty. Warto pomyśleć o tym przy wyborze pryncypiów sezonowych.

Jeśli w tych jednych, wybranych zawodach, nie powiedzie się nam – zostaniemy z pustymi rękami. Zastanówmy się, na ile warto. Szczęście nie zawsze dopisze, porażki towarzyszą przebierającym nogami stale.

Poznawszy grożące niebezpieczeństwa, spróbujmy się przed nimi zabezpieczyć, a ewentualne negatywne skutki zminimalizować.

Wpierw, zachowajmy umiar przy wpisywaniu marzeń do kajetu. Jeden bieg nie stanowi całego życia! Nie podejmujmy decyzji pochopnie. Stopniujmy: projekt wstępny, namysł, narada z najbliższymi, narada z literaturą/internetem, zdanie trenera, decyzja. Poświęćmy na to odrobinę czasu; tydzień wydaje się optymalny.

Konkretyzując cele, umikajmy rzucania się na głęboką wodę. Jeśli mamy na koncie jeden maraton, a marzymy o ultra, to na początek Hańcza, a nie Łemkowyna. Złamanie w listopadzie 20 minut na piątkę niech skieruje nasze żądze na 18:30, a nie walkę z siedemnastką. Na wszystko przyjdzie czas, poza tym: lepiej mile się rozczarować.

Warto także planować na krótsze okresy, definiując kolejno harmonijne cele. Przykład: jesienią i zimą przygotowujemy formę na półmaraton wiosenny, latem i jesienią trenujemy pod dyszkę listopadową. Komponuje się znakomicie.

Określiwszy cele, zaplanujmy sferę mentalną, minimalizując stres. Przede wszystkim: nic nie musimy. Bieganie jest wartością samą w sobie, osiągając zamierzone wyniki zyskujemy tylko i aż dodatkową premię! Zdrowie, dobre samopoczucie, kształtowanie silnej woli – stanowi nasze zwycięstwo, osiągnięte niezależnie od rezultatów w tabeli. Te można poprawić, a wymienione zyski zostają. Na zawsze.

Walczmy z monotonią przygotowań, zwłaszcza w okresie najcięższych treningów. Jeśli tylko się da, a trener/zegarek/rozsądek/plan pozwoli, wplatajmy luźne starty kontrolne. Idealnie nadają się do tego parkruny, lecz i inne zawody znajdziecie. I nawet jeśli jesteście zaangażowanymi introwertykami, choć raz w tygodniu pobiegajcie w towarzystwie. Ot, choćby dla przewietrzenia umysłu. Nawet kiedy jedyny dostępny kompan pieprzy tak, że trudno słuchać. Urozmaicenie ceni się!

Zachęcam do umiaru i wielkiej ostrożności w okresie bezpośrednio przed i po dużym starcie. Wtedy o kontuzję najłatwiej! Powtarzam z innymi trenerami do znudzenia: nie robimy mocnych akcentów w tygodniu przed maratonem, a po starcie solidnie regenerujemy się! Obowiązkowo.

A jak sam autor uwiarygodni swe wywody, własne działania suplikując?

W zeszłym roku popełniłem kilka błędów. Po przeszarżowanym maratonie (OWM: miało być 2:40, było 2:50) za mało czasu do ultra i znów: Tricity Trail miało być 7:30, było 8:26. Potem jesienią złość, że na piątkach nie idzie gładko. W tym sezonie chcę być mądrzejszy. Plan zakłada złamanie 17 minut/5K jesienią. Jednak jeszcze przed Sylwestrem podjąłem decyzję o starcie w przełajowym Turtul Trail 28km/400m. Zmodyfikowany plan przesunął lekko przygotowania zimowe na dłuższy dystans, dodając mocne, górskie wybiegania. Po tym starcie długa, solidna regeneracja i już latem mocny trening pod piątkę. Na razie wszystko idzie dobrze.

I tak za parę godzin stanę przed wyzwaniem wieńczącym kilka miesięcy przygotowań. Pomimo tego, iż lista startowa ostatnio nieoczekiwanie spuchła, awizując wyczynowców, cel pozostaje niezmienny: walka o zwycięstwo. Jak wyjdzie, zobaczymy, wynik przyjmę z pokorą. Aby liczyć się w Turtul Trail, trzeba pewnie będzie pruć w tempie 4:00. Jestem gotowy.

Ogniu, krocz ze mną.

Łukasz Klaś

4 thoughts on “Główny start sezonu.

  1. Dobry tekst.
    Teraz wszystko „tylko” w głowie. Ja w niedzielę wygrałem z głową, bardzo pouczające doświadczenie, kiedy spekulujesz nie z pozycji „szkoda że nie podjąłem walki” a – „zachowałem spokój i w końcówce poszedłem po swoje”. Biegnij więc mądrze, z głową, nie daj narzucić sobie taktyki rywalom.
    Co czasem może oznaczać … szybki początek, i wykorzystanie przewagi szybkości by zakwasić typowego ultrasa

Pozostaw odpowiedź Łukasz Klaś Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *