Gdy piach w stopach zgrzyta.

Plaża, morze, pogoda, wakacje.

Biegamy.

***

Cudownie przebiera się nogami wzdłuż brzegu morza, lekko stopami plażę muskając. Woda morska łagodnie rozwija swój rąbek pod nogami, tu lekko chłodząc podeszwy, ówdzie frywolnie pryskając wyżej. Bezmiar toni syczy, pieni się i miarowo szumi, kładąc do uszu rytm pieściwych dźwięków. Podłoże kładzie przed nami wspaniałą złocistość i to do wyboru podług potrzeb: twardziej, stabilniej bliżej wody i przesypującą się miękkość pod wydmami. Znakomity trening dla bosych stóp. W powietrzu unosi się zapach bryzy, niosący dobroczynny jod i inne minerały. Mewy krążące nad głową kwilą z cicha, jakby zachęcając do wysiłku. Dalej, dalej! Słońce miło przygrzewa, a wietrzyk chłodzi zmęczone ciało. Ludzie uśmiechają się radośnie, dzieci machają rączkami znad swoich budowli. W takich warunkach najtrudniejszy trening dziwnie łatwo wykonać, a patrząc na zegarek czeka niespodzianka: tak lekko, a tak szybko…

***

Urlop rozpoczęty i oczywiście, kochani bliscy decydują: nad Bałtyk. Czekają urokliwe kurorty pachnące starym olejem spod frytek i tętniące disco polo. A trenować trzeba; z radosnym uśmiechem uderzam na plażę, ależ będzie fajnie, ach. Zaczynam boso, czyniąc kilka kroków i już czuję: no nie da się w tym grząskim gównie. Poza tym ktoś mówił, że się tak łatwo skontuzjować. Wkładam buty, starając się trzymać twardego tuż za linią wody. Plusk! I moje startówki całe mokre, skarpetki do towarzystwa też. Ślicznie, sapię dalej. Cholerne słońce praży jak na Saharze, a wiatr w twarz, wręcz zatrzymuje i pizga piachem w oczy. Pierońskie morze ryczy bałwanami, że własnych myśli nie słychać. Mewy drą ryja jak wściekłe i tylko patrzeć, jak któraś guanem przyłoży. Do tego ci ludzie francowaci: włażą pod nogi i jeszcze pretensje, patrzcie, zawodnik! Tu się opala, a nie zawody urządza. Nietolerancyjni, fobiczni kretyni. Dzieci kwiczą jak zarzynane i, widzę wyraźnie, sikają gdzie popadnie. Potwory. Jauuć! Przypierniczyłem stopą w kamień. Skąd na plaży taka skała? Z nadzieją spoglądam na zegarek. Co? Dopiero dwa kilosy w tak nędznym tempie?

***

Wakacje, pogoda, morze, plaża.

Biegamy.

Łukasz Klaś

2 thoughts on “Gdy piach w stopach zgrzyta.

  1. Mewy drą ryja 😂😂😂 U nas te rybitwy zimą drą się non stop kuzwa. Pięknie to napisałeś, tak poetycko. My w sierpniu też nad Bałtyk tyle że do Jarosławca. Blisko Kopań, Darłówko, Darłowo, Wicko z Jeziorem. Będzie można siedzieć wieczorami na plaży. Marzy mi się tak poleżeć beztrosko na plaży wieczorem jak już pusto jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *