Equinox.

Pozornie astronomię łączy z bieganiem niewiele. Rozważywszy kwestię głębiej, znajdziemy jednakowoż liczny zbiór wspólnych obszarów.

Niewykluczone, iż w niedostępnych gwiazdach zapisano losy naszych życiówek, sukcesów i porażek. Ufającym astrologii nie zaszkodzi zasięgnięcie porady u wróżki. Taka prognoza może trafniej przewidzieć od fachowców: trenerów, teoretyków i przemądrzałych blogerów. Pytanie, co okaże się tańsze? Złośliwie pisząc: może warto by porównać. W wyborze środków pozwalających zdobywać nasze cele rzadko wszak kierujemy się racjonalną analizą, częściej ufając autorytetom i intuicji.

20 marca wszyscy Ziemianie – chcąc nie chcąc – uczestniczyli w zdarzeniu nadzwyczajnym: dzień i noc trwały po równo na całej planecie. Powtórka nastąpi za pół roku.

I chociaż zima w wiosnę przechodzi płynnie, korzystając z okazji, pomyślmy, jakie znaczenie mają te zjawiska dla biegaczy.

Rys. Centrum Astronomiczne PAN

Daleko odeszliśmy od życia zgodnego z rytmem natury. Pradawnie opanowawszy ogień, zaczęliśmy sztucznie ograniczać mrok. Wraz z wynalezieniem elektryczności, zaburzyliśmy cykl światła radykalnie. A przecież wyrył się on trwale w naszych genach; te ostatnie sto kilkadziesiąt lat (to raptem pięć-sześć pokoleń) nie wyrugowały wielowiekowych mechanizmów.

Żyjemy na dużych szerokościach geograficznych; omalże na krańcach zasięgu ludzkości. Rokrocznie doświadczamy zatem ogromnych wahań długości dnia i nocy, oraz skutków różnej pogody w rytmie zim, wiosen i jesieni. I jest to dla nas naturalne; dostosowanie się do tych warunków oznacza dążenie do życia w harmonii z otaczającym nas światem. A to skutkuje zdrowiem, dobrym samopoczuciem, energią i: lepszym pod każdym względem bieganiem.

Oczywiście, nie namawiam do porzucenia zdobyczy cywilizacji i powrotu w głąb jaskiń. Wystarczy niewielkim wysiłkiem z lekka dostosować kilka czynników do warunków za oknem, co wcale od nas zależy.

Kwestia pryncypialna: sen. Stanowi on wciąż niedoceniany czynnik właściwej regeneracji, będącej – tak! – najważniejszym elementem treningu. Wstawanie świtem i zasypianie o zmroku nie jest u nas, rzecz jasna, możliwe. Zbyt miła stałaby się zima! Lecz niewielką korektę warto wprowadzić, wydłużając ciemną porą chrapanie. W grudniu ustawmy budzik na siódmą, w czerwcu na szóstą. I pilnujmy wczesnego kładzenia się latem – aby ciemność przeleżeć w łóżku. Nieimprezowo to brzmi, prawda? I dobrze; asceza przyjaźni się z sukcesem, postęp – wymaga ofiar.

Wiosna i jesień oznaczają pod tym względem okresy przejściowe. Zachęcam do stopniowego, płynnego przechodzenia z zimy do lata, razem ze słońcem i ptakami. Nie zapadajmy w sen zimowy, lecz po prostu trochę lulanie skracajmy wraz z wydłużaniem dnia.

Drugim czynnikiem, narzucającym się do rozważenia wraz z równonocą, jest ubieranie. Ważną jawi się dla szuraczy ta kwestia: wszak trenujemy pod gołym niebem. I chociaż podziwiamy zdobywających Śnieżkę w szortach, to na co dzień zakładamy cieplejsze rzeczy w czas chłodny. Ważne, aby radykalnie odzienia nie zmieniać. Pomiędzy kompletami zimowymi i letnimi zorganizujmy pośrednie stany. Stopniowo odkładajmy do szafy ciężki sprzęt, używając wiosną ciuszków kompromisu: bluz z długim rękawem, lecz cieńszych; rękawków, spodni 3/4, cieniutkich czapek. Aż nadejdą dionizyjskie dni topless. 😉 Stopniowo wszystko przemeblowujcie, bo zdrowie najważniejsze.

Wraz z utopieniem Marzanny łatwiej nam długo na świeżym powietrzu tuptać. Starajcie się jak najwięcej światła słonecznego łapać, odstawiwszy już te wstrętne, glutowate ziarenka: suplement witaminy D. Ble, fuj. Najlepszy dopalacz świeci nam nad głowami, coraz dłużej.

Oczywiście, mając swobodę czasu i środków, łatwo podążać za długim dniem i ciepłem, zmieniając sezonowo strefę zamieszkania. Tak właśnie czynią często zawodowcy, aczkolwiek w przypadku sportów wytrzymałościowych w tych podróżach liczy się jeszcze jeden czynnik: trening na wysokości. Takie zmiany przynoszą sporo korzyści, lecz zaburzają naturalny rytm naszego życia. Korzystajmy z wizyt w ciepłych krajach, lecz nie przesadzajmy! 🙂

Wielu powie, iż wpływ księżyca to bajki. Jeśli chcecie jednak nawet najdrobniejszej szansy na poprawę wyniku nie zaprzepaścić, zaplanujcie start do pełni, nie do nowiu. Wtedy i szansa na ładną pogodę większa. Wpływ kochanego satelity na nasze życie objawia się częściej, niż mogłoby się wydawać.

Jeszcze o stronach świata napisałbym, lecz oszczędzę męki, dociekliwym sygnalizując tylko temat ustawienia kierunku łóżka i zwrotu ciała w nim. Wszak spędzamy tam trzecią część życia, regenerując siły; może i tu warto poszukać korekty ku lepszemu.

Zdaję sobie sprawę, iż część opisanych powyżej treści banałem trąci, a inne na skraju tak zwanej nauki się lokują. Nie szkodzi. Wszak czasem oczywistości trudno nam dostrzec, a niegdysiejsze przesądy potem racjonalizm wyznaczają.

Biegajmy zgodniej z naturą, a na dobre wyjdzie. A tytuł wpisu kojarzy Wam się muzycznie? Lubicie Jarre’a?

Ja lubię.

Łukasz Klaś

6 thoughts on “Equinox.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *