Dwa kolory: pomarańczowy.

Barwa owa należy do moich ulubionych, lecz nie tylko dlatego o niej piszę. Oznacza ciepło i odznacza się pięknem. Łagodzi i koi. Wkrótce „orange” odegra jeszcze ważniejszą rolę w moim życiu – świadomym wyborem symbolu. Jakże miła to decyzja; spróbuję uzasadnić.

Kolor ten kojarzy się przede wszystkim z optymizmem, zarażającym do uśmiechu i radości. Ciepło, promieniujące z oranżu, zdaje się wesoło obiecywać: będzie dobrze! Zachęca do działania, ruchu, wdrażania nowych pomysłów, płynącą z wnętrza energią pobudzając do ruszenia tyłka. Właściwy to kolor dla ludzi aktywnych i pracowitych. Wschodzące słońce patronuje nowym dziełom, rozwojowi i czynowi. Pomarańczowy przyjacielsko zwraca uwagę: podnieś z kanapy cztery litery nie mieszkając.

Odcień ów spotykamy także w sporcie. Błyszczą się nim piłki koszykarskie i do tenisa stołowego oraz korty ziemne. Kto by pomyślał, że mączka jest pomarańczowa. Nieraz nas życie zaskakuje. Malujemy nim także akcesoria do ratownictwa wodnego: koła, pływaki, kapoki i koszulki. Przy czym nie należy mylić branży z biustem Pameli A.

Przymrużywszy oko, znajdziemy i tartanową bieżnię tegoż koloru.

W przyrodzie właśnie rozgrywa się najwspanialsze widowisko, kontrastujące naszego bohatera z żółcią, zielenią, brązem i czerwienią. Jesień szaleje kolorami nie na żarty, a nasz najwyrazistszy i najjaskrawszy.

Inną porą o odcień ów dbają kwiaty i motyle. Dołem lasu i skrajem pól strojniś z wielką kitą przemyka. A z góry słońce patrzy; pomarańczowe.

Naturalnie, musimy tu wspomnieć o królowej zup, bezwzględnie berło na stołach biegaczy – i nie tylko – dzierżącej. Kto nie lubi, niech pierwszy rzuci pomarańczą. Bogactwo Jej Smakowitości zawiera się także w dywersyfikacji wkładu: od ryżu, poprzez makarony i kluchy, na lanym cieście kończąc. Przyozdobienie hojnym rzutem naci pietruszkowej dopełnia tej boskiej uczty, na piękne kontrasty barwne oczy zapraszając. Bądź pochwalony, pomarańczowy wywarze; głodnych nakarmić w tak nadobną szatę przyozdobionym jawi się błogosławieństwem.

***

Kolor nasz nie rości sobie prawa do podstawowego kanonu palety, moszcząc się wygodnie pomiędzy żółcią a czerwienią. Zaznaczmy jednak wyraźnie, honor oddając, iż nie jest ani jedną, ani drugą. Zajmuje też wyraźnie osobne miejsce w widmie, element tęczy stanowiąc. Odmiany zaś mogą pełnić rolę synonimów; każdy człek inaczej postrzega – facety swoje, a białogłowy swoje. Rudy, złoty, miedziany, łososiowy… Wymieniajcie do woli.

Betelgeza. Fot. NASA

Uwielbiam astronomię; bezmiar kosmosu wzbudza mój podziw nieskończoną liczbą zagadek dla nauki, jak i zachwyca pięknem swych elementów. Wśród nich poczesne miejsce zajmują pomarańczowe olbrzymy – królowie w świecie gwiazd. Liczące dziesiątki milionów kilometrów giganty bulgocą plazmą, wysyłając w mroki pustki pomarańczowe, płomienne światło. Jedne rodzą się z wielkich obłoków, inne kończą żywot w eksplozjach supernowych. Taki los czeka (lub już się dokonał) moją ulubioną Betelgezę. Świetlista księżniczka mruga do nas w zimowe wieczory z ramienia Oriona, zachwycając barwą i wielkością. Jej kolor kryje w sobie przepotężną moc oranżu.

Pomarańczowo mi w głowie, pomarańczowo w duszy. Optymizmie, trwaj. Warto ten kolor wziąć na sztandary i światu polecać.

No dobrze, lecz czemu tak dużo o tych oranżach piszę? Odpowiedź poznacie wkrótce. 😉

Łukasz Klaś

6 thoughts on “Dwa kolory: pomarańczowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *