Drugie miejsce nie jest fajne.

Nie lubię drugich miejsc. To lokata przegranych, oglądająca czyjeś plecy. Niby lepiej finiszować drugim niż dwudziestym drugim, ale milej jednak z przodu. Tak w życiu, jak w biegu. Startuje się, celując w wygraną. Ktoś lubi porażki? A miejsce bez przegranej mamy w każdych zawodach tylko jedno. Dotyczy nie tylko sportowców; amatorzy także mają swoje ambicje.

🍀🍀🍀

Mam ja swoją ulubioną imprezę w tej kwestii. Jak wiecie, kolekcjonuję zwycięstwa we wszystkich lokalizacjach parkrun w Polsce. Chętnie odwiedzam Kędzierzyn-Koźle, gdzie miło gości witają. Startowałem tam już trzy razy; trzy razy przybiegłem na drugim miejscu… Z niecierpliwością czekam na kolejny raz.

🍀🍀🍀

Istnieją trzy często spotykane warianty startu zakończonego zdobyciem drugiej lokaty. Primo: biegniemy z jednym zawodnikiem całą trasę i przegrywamy na finiszu. Secundo: zwycięzca jest za silny, a reszta za słaba; w efekcie pokonujemy dystans sami. Tertio: wygrany gna z przodu, a za nim cała grupa, z której wyłania się na końcówce najlepszy i jemu przypada wątpliwa radość z drugiej pozycji.

Najbardziej lubię pierwszy wariant. Wymaga on wysiłku i przysparza emocji. Człowiek wie, że niewiele brakło. Aczkolwiek, finalnie, na to samo wychodzi. Drugie miejsce.

A może ktoś zna jeszcze jakieś zalety drugiego miejsca?

🍀🍀🍀

W ten sposób szczęśliwie dobrnęliśmy do końca.

Łukasz Klaś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *