Druga faza.

Pora zacząć drugą część przygotowań do sezonu. Pierwszą wypełniło słynne „robienie bazy”, czyli spokojne bieganie i ćwiczenia ogólnorozwojowe. Tempa, pominąwszy luźne przebieżki, raczej nie wykraczały poza pierwszy zakres. Miło i nienerwowo się szurało, lecz teraz pora wziąć się za mocniejsze treningi. Przystępuję do tego okresu z umiarkowanym optymizmem, czując, że na razie wszystko gra. Zdrowie, humor i motywacja dopisują. Na Hermesa! Niechże toczy się tak dalej.

🍀🍀🍀

Podstawowym ćwiczeniem mocnych treningów będą rytmy, czyli odcinki 200-600 metrów. Jednostka zawiera zwykle kilkanaście powtórzeń, bieganych w tempie mniej więcej życiówki na 3000 metrów. W przerwach truchtamy, aby wyraźnie wypocząć. Dobre gospodarowanie siłami daje wzrastające tempo; ostatni zryw gnamy na maksa. Trening niezbyt wymagający mentalnie, lecz w nogach zostaje.

Dodam do tego trochę biegów progowych i interwałowych. Więcej napiszę o nich przy kolejnym cyklu.
Druga część trwa sześć tygodni. Planuję tygodniowo 2 lub 3 jednostki mocne, tempowe (akcenty) i 2-4 biegi spokojne. Kilometraż wyniesie 70-80 kilometrów. Oczywiście, nie zapominam o ćwiczeniach uzupełniających.

Można zadać pytanie: po co to wszystko? Nie wiemy, kiedy wrócimy do normalności, lecz ja mam nadzieję, iż na wiosnę. Stąd w tak ułożonym makrocyklu szczyt formy powinien przypaść na kwiecień-maj. Jeśli dalej imprezy pozostaną zamknięte – nie szkodzi. Zdrowie i kondycja stanowią wartość samą w sobie, skutkując dobrym samopoczuciem. Nie zamartwiam się rzeczami, na które nie mam wpływu.

A jeżeli zawody wrócą? Cele pozostają bez zmian: złamanie 17 minut na piątkę i kolekcjonowanie wygranych w kolejnych lokalizacjach do Diademu parkrun.

Nuda.

🍀🍀🍀

A na jakim etapie Wy jesteście?

Łukasz Klaś

5 thoughts on “Druga faza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *