Chrzanić piątki!

Zarysował się cel podróży na kolejną lokalizację parkrun do kolekcji. Kojarzy się z jedzeniem, a dodatkowo zgłoszono zapotrzebowanie na porady dietetyczne dla biegaczy… Zatem tematy okołochrzanowe!  ☺Nudności zbierają, aczkolwiek przedmiot nośny, vide dyskusja na fb pod środowym wpisem. Proszę uprzejmie, pan każe, sługa musi. Spełnianie zachcianek moich czytelników nigdy mi się nie znudzi, a w sobotę na parkrunie obrodzi za to ciekawym lataniem. Chrzanić to! Jedziemy na nudną piątkę ✋ do Chrzanowa.

Przypominam, że czytacie i stosujecie na własną odpowiedzialność, lecz na moje ryzyko. Lub odwrotnie, jak kto woli. Czerpcie, zachęcam, z wielu źródeł, jako i ja czynię. Z różnorodności i przeciwnych zdań wyłania się mądrość, na prawe tory nas kierując. Nawet w nudnych amerykańskich poradnikach o dietach cudownych trafiają się wartościowe porady. Czytajcie, czytajcie, czytajcie, mając wszelako na uwadze, iż najwartościowsza nauka to praktyka oraz ta pobrana bezpośrednio od bliźnich.

Chrzanić wstęp, ad rem. (Lubię i cytuję języki starożytne, chociażby na poziomie sentencjonalnym. Taki płaski eiltaryzm, brodzik intelektualny.)

Stosuję ogólne zasady zdrowego odżywiania, nie kierując się zadną konkretną dietą. Pamiętajcie też, że jestem trenerem i biegaczem, nie dietetykiem. (I literatem – chór wielbiący zakrzyknął). 😁

Pizza na cienkim cieście, jeśli nie za tłusta, przestępstwa nie stanowi🍕🍕no i dwa kawałki, nie sześć😉

Z porami posiłków sprawy układaja się prosto. Kilka razy dziennie, nie za dużo na raz, bez podjadania wieczornego.

Pijemy wodę mineralną, przy czym polecam te prawdziwe: Kryniczankę, Piwniczankę i pokrewne. Spróbujcie mieszać do smaku. Wstawiamy do wodopoju zioła (czystek, ostropest, mięta, szałwia), izo własnego trudu (woda, sól him,  cytryna/limonka, miód), soki z pewnego tłoczenia i zieloną herbatę.

Unikamy używek: wódy i piwa. ☺Czarna herbata, kawa i cola to także szkodniki! Zatem z umiarem, wyjątkowo. Napoje energetyczne umieszczamy w miejscu dla nich przeznaczonym: na śmietniku. Chrzanić je!

Wyskokowość od święta, klubowo 😉

Warzywa domagają się stałej pozycji w codziennym menu, gwarantując dopływ konieczności składnikowych strawy na poziomie makro i mikro. Pochłaniajcie, dywersyfikujcie, zieleńcie stoły Wasze! Dużo warzyw.

Tak, szpinak też.

O wegetarianizmie napiszę jeszcze nie raz, tymczasem wspomnę tylko, żeby roślonożercy pamiętali o bilansie białek. Ja staram się spożywać zdrowszą padlinę: ryby (morskie, dzikie), drób (indyk), chude mięso. Aczkolwiek zdarza mi się stwierdzić: chrzanię, jeden schabowy jeszcze nikomu nie zaszkodził. 😁 No i bez jaj: jedzcie jaja. Żółtko zawiera wszystkie (!) składniki niezbędne organizmowi. Po to je matka natura zaprojektowała. Mleka nie. Jogurt konsumujcie  naturalny, bez mleka w proszku.

Igrzysko albo ognisko, wybórnależy do Ciebie. Aby nie narazić się na ostracyzm, przygotujcie np. szaszłyki warzywne. Ziemniak też lepszy niż kiełbasa. 😥

Podstawowa pasza dla mocno trenujących też powinna skręcać w kierunku zdrowszej: płatki owisane, ryż brązowy, kasze (jaglanka), makarony gruboziarniste. Nie zapominamy o fasolkach, grochach, cieciorkach, bobie, urozmaiciwszy to od święta ziemniakiem. Pieczywo, wiadomo, ciemnego jak najwięcej.

Ciasto przyrządzone na zrowych składnikach doskonale uzupełnia węgle i potrafi uprzyjemnić chwile za metą. Znów: klubowe naj…

Węglowodany bezpośrednio słodkie zestawem: daktyle, rodzynki, żurawina, słodkie owoce, ksylitol, miód. Miód, miód, miód. To jeden z cudów natury.

Zagadką następnego bohatera polecę, co to jest? Niedojrzały do końca posiada dużo białka i trochę węgli, a żrzały odwrotnie. Relatywnie tani, wygodny w transporcie, a wzorcową krzywiznę określa specjalne rozporządzenie. Barwy żółtej.

Chrzanić łamigłówki, opychajcie banany do woli. Idealne po treningu.

Owoców dużo, szczególnie sezonowych, regionalnych, byle nie przesadzić przed snem. Moimi ukochanymi pozostają jagody (borówki, chrzanić animozje warszawsko – krakowskie). Leśne, zdrowe, smaczne, a z ciekawostek: to jedyna rzecz do jedzenia poprawiająca wzrok.

Z ostatnich hitów zdrowożywieniowych stosuję słynne nasiona chia. Chyba nie ma wątpliwości, że warto.

Moją słabością ukochaną jawią się słodycze. Stopniowo wprowadzam program naprawczy: dużo mniej, gorzka zamiast mlecznej, orzechy no i wybawienie: ciasta Agnieszki ❤. Rzecz zastrzeżona, mogę gryźć!

Moje! Moje! Podpisane❤

Radzę się nie katować dietą i ewoluować zamiast rewolucjonizować. Powoli. Największą cnotą wojownika jest cierpliwość. A czasem, gdy świat staje się zbyt okrutny, urządzam cheat day: chrzanić zasady, hulaj dusza, dzień dziecka. Byle nie za często.

Najlepsza dieta nie ozdrowi, jeśli nie uzypełnimy jej dwoma faktorami: ruchem i snem.

Interludium: wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! Każdy z nas ma w sobie coś z małego, uroczego brzdąca. Dbajcie o niego, chociażby właściwie się odżywiając. Lecz urządźcie mu czasem dzień dziecka…

A parkrun Chrzanów zapowiada się na wyjątkowo nudną piątkę. Jedno kółko złożone z trzech prostych. Geometryczny fenomen.

Od startu dwa kilosy bez zakrętu. Prosta rzecz…

Zobaczmy zatem, co w tym Chrzanowie biegają. Nie omieszkam donieść sobotnio ekspresowo. Ruszamy ostro, jak przyprawa patronująca szyldem temu wpisowi.

Co łączy chrzan z sejmem? Tworzy zgrany zestaw z burakami. I to i to.

Dlatego też: chrzanić politykę.

Chrzanie tarty, prowadź nas w Chrzanowie😉

Coś mi mówi, że Agnieszka będzie pierwsza w open kobiet 😁a ja drugi w open mężczyzn.

Bo ona się zdrowiej odżywia.

3 thoughts on “Chrzanić piątki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *