Półmaraton Źródeł Sanu.

Zaniepokojonych znawców krajowej sceny biegów amatorskich uspokajam: nic nie przegapiliście. To tylko my żartobliwe nazwaliśmy w ten sposób nasz trening. Długość w zasadzie się zgadza, przybliżając trendem przełajowym in plus: 22 kilometry. Wolno nam też uznać za wpisowe cenę parkingu (16 zł) i biletu wstępu do BdPN (6 zł). W pakiecie otrzymujemy piękną trasę, świeże czytaj dalej »

Czas.

Bieganie to czekanie, a cierpliwość jest najważniejszą cnotą wojownika. Oto moje przykłady. 😄 12 minut spoglądałem z nadzieją na mój zegarek fr230, wypatrując sygnału GPS. Niebo było bezmchurne, a akcja rozgrywała się na otwartej przestrzeni. Start zawodów zbliżał się nieuchronnie, napięcie do potęg zwiększając. Stojąc w tłumie przed linią, z zazdrościo-wściekłością wysłuchiwałem cichych klik-klik u czytaj dalej »

Czerwone maki.

Wojna stanowi hańbę ludzkości, śmierdząc wrzodem na naszym wspaniałym dorobku artystycznym, cywilizacyjnym i intelektualnym. Nie wymażemy jej jednak z historii; ważne, by właściwe wyciągać wnioski. Większość ludzi, biorących udział w walkach, została do tego zmuszona. Ci broniący swych ojczyzn przed agresją sił zła, zasługują na miano bohaterów. Bieg na Monte Cassino stanowi piękną formę uczczenia czytaj dalej »

Pewnego razu w Hollywood.

Nie do końca znamy zasady rządzące szoł-biznesem fabryki snów, zatem trudno odnieść się do zapowiedzi Tarantino dotyczącej jego reżyserskiej ścieżki. Otóż ogłosił on, iż bieżąca produkcja będzie przedostatnią w karierze. Zamknąwszy listę swoich filmów okrągłą dziesiątką, syt chwały, ma ponoć osiąść na laurach. Jest na czym, przyznajmy. Wierzyć czy ze zdystansowanym sceptycyzmem podejść? Oto brzmi czytaj dalej »

Wieczór Trzech Króli.

Po krwistościach, dramatach i dylematach władzy na duchowości wyniosłej, przyszedł czas na komedię. Lżej. Wieczór zapowiadał się interesująco, albowiem dla lubelskiej „Osterwy” to już piąta interpretacja „Wieczoru Trzech Króli”. Historia okraszona kreacją Solskiego, nieomal wiek temu, pachniała przebojem. Wszyscy stanęli na wysokości zadania, dobrą i pouczającą rozrywkę nam serwując. Pomysł reżyserski, aby zamienić role płci czytaj dalej »

Specjalizacja Therese Johaug.

Słynna norweska biegaczka narciarska wystartowała w mistrzostwach swojego kraju na dziesięć kilometrów i… wygrała. Na bieżni lekkoatletycznej. Ba, uzyskując czas 32:20 wyprzedziła drugą na mecie zawodniczkę o dwie minuty. Rezultat Johaug zajmuje piąte miejsce na liście najlepszych w historii Norwegii. Do tego mistrzyni twierdzi, iż pierwszy raz założyła na nogi kolce lekkoatletyczne, wyraziwszy się o czytaj dalej »

Same panie.

Trzeciego sierpnia zostanie rozegrany w Gdańsku bieg niezwykły. Jego wyjątkowość nie bierze się li tylko z racji umiejscowienia w przepięknej scenerii zabytkowej części miasta, ani z doborowej stawki. Otóż na piątce – zaprawdę, wielce nienudnej – panie i panowie wystartują osobno. W to mi graj. Rzadko zdarzają się starty tylko dla płci pięknej, błogosławionej. Owszem, czytaj dalej »

W górę, na górę, pod górę.

Stajemy na starcie, grzecznie ustawiając się podług mocy w płucach i mięśniach. Tkwię w trzecim rzędzie i dzięki temu rozpościera się przede mną piętnaście metrów płaskiego terenu, stanowiące jedyny taki odcinek mej dzisiejszej drogi. Dalej trasa faluje, raz stając dęba, potem litościwie tylko małego dąbeczka gdzieniegdzie, by w kilku fragmentach dać prawdziwego dębiszcza. Patrząc wprost czytaj dalej »

Wiatrołom.

Las rósł bujny i zdrowy, kłując swą kipiącą żywotnością w oczy cherlawych przyjezdnych. -Piękne drzewa! -Chwalili, a pod płaszczykiem zachwytu przelewała się woniejąca żołć, bezsilnie bulgocąc z cicha. Bór szumiał z wyższością, nietknięty. Już przy samej ziemi, glebie odżywczej, matczynej, poczynała się moc, średnicą pni krzepko ofiarując pionowi opokę, zda się, niezniszczalną. Grube, krwiste sokami czytaj dalej »

Susza.

Powódź odpłynęła tak, jak nadeszła; szybko, cicho i niezauważalnie zabierając nadmiar wody we właściwe koryta. Nieumiejący pływać odetchnęli i w geście niezasłużonego triumfu wznieśli pięść ku niebu. A tam nie działo się nic, panował całkowity spokój, ściągając na nas kolejną klęskę. Spojrzenia, pochmurne w czas powodzi, rozchmurzyły się, kierowane na bezchmurne niebo. Ulgą dla oczu czytaj dalej »